praca

Moje pierwsze prace zarobkowe

Widziałam takie wpisy na kilku blogach. Pierwsze siedem prac czy jakoś podobnie się nazywają.  Przyszła więc kolej i na mnie. Opowiem jakie były moje pierwsze prace.

Wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że pierwsza praca jest czymś ważnym dla każdego z nas. Zobaczcie jakie były moje pierwsze prace.

Mam to szczęście (albo nieszczęście), że do pracy poszłam dopiero po szkole. Ale zacznijmy od początku. Bo miałam po drodze jakieś mniejsze prace. Czytaj dalej „Moje pierwsze prace zarobkowe”

Chorobowe na działalności

Chorobowe oznacza czasową niezdolność do pracy. Nie ma problemu jeśli pracujesz u kogoś i trafisz do szpitala albo z jakiegoś innego powodu nie możesz chodzić do pracy. Ale co kiedy masz własną firmę? Jeśli masz pracowników którzy na ciebie pracują to pół biedy. Gorzej kiedy sam sobie jesteś szefem i jak nie pracujesz to nie zarabiasz. Wiadomo, że wtedy dbasz o to żeby ten okres był jak najkrótszy albo żeby nie brać zwolnienia jeśli faktycznie nie ma takiej potrzeby. Czytaj dalej „Chorobowe na działalności”

Praca w weekend – warto?

Miałam właśnie pracujący weekend. Czy praca taka może być przyjemna? Zapraszam na wpis z moimi przemyśleniami.

Praca w weekend

Praca na weekend często kojarzy się z porządkami w domu. Chyba, że ktoś ma pracę w branży, gdzie pracuje się normalnie również na weekendy. Ja na co dzień nie muszę pracować w takie dni jak sobota czy niedziela. Ostatnio jednak zdarza mi się coś tam nadrabiać. W tygodniu pracuje mniej i część zadań zostawiam na sobotę. Jest to jednak świadoma decyzja, którą uzależniam od tego jak dany weekend ma przebiegać. Jeśli wiem, że znajdę czas na pracę, to zostawiam sobie część obowiązków na sobotę.  Jeśli ta decyzja jest świadoma to myślę, że nie jest to nic złego. Zwłaszcza, że dzięki temu mam więcej czasu w tygodniu i nie czuję się mocno zmęczona czy przepracowana.

Nie wszystko mogę sobie przełożyć na weekend, bo praca w transporcie raczej odbywa się od poniedziałku do piątku (chociaż czasem jak włączę komputer w sobotę to  tutaj coś znajdę). Na weekend mogę więc przekładać inne zobowiązania. I tak właśnie było w tym tygodniu.

Dostałam fajne zlecenie, które teoretycznie można by zrealizować zdalnie, ale poproszono mnie żebym jednak pojawiła się na miejscu. Wykorzystałam sytuację i przy okazji odwiedziłam koleżankę. Miałam to zrobić już w marcu, ale termin spotkania wciąż się zmieniał. Moja „praca” jest dość daleko ode mnie. Dlatego przedłużyłam sobie weekend i wyjechałam w piątek.

Dzięki temu, że miałam przystanek mniej więcej w połowie drogi nie zmęczyłam się podróżą i mogłam pracować spokojnie zarówno w sobotę jak i w niedzielę. Dodatkowo zrobiłam sobie trasę turystyczną (tak poprowadziła mnie nawigacja). A ogarnięcie pracy z etatu pozwoliło mi na spokojny powrót w poniedziałek, w godzinach kiedy nie było jeszcze dużego ruchu na drogach.

Co można zyskać?

W moim przypadku zyskałam sporo wolnego czasu. Gdybym pisała ten tekst w domu musiałabym wyszukiwać specjalne, branżowe słownictwo i książki. A tak wszystko miałam na miejscu i obok była osoba, która zna się na rzeczy. Wszystko poszło szybko i sprawnie. Nie musze teraz poświęcać zbyt wiele czasu w domu na dokończenie zlecenia.

Ponadto zorganizowałam sobie wycieczkę. Tyle ile można pooglądać będąc kierowcą to pooglądałam. Oderwałam się od rzeczywistości i codzienności. Zdążyłam zatęsknić za domem.

Także w moim przypadku taka świadoma praca w weekend jest dobra i opłacalna! Nie zawsze wiąże się z wyjazdem. Ta nie wyjazdowa często jest wynikiem zmęczenia w ciągu tygodnia, jak już wspomniałam. Wtedy niekoniecznie jest opłacalna, ale pozwala mi na więcej czasu dla siebie w tygodniu.

A jak jest u Was? Pracujecie w weekend?

zmiana pracy

Zmieniłam pracę co dalej?

Zmiana pracy zawsze wiąże się z dodatkowym stresem. Rzadko kiedy przebiega bezstresowo i spokojnie. Właśnie osiągnęłam jeden z postawionych ostatnio sobie celów.  Zmieniłam pracę. Mam nadzieję, że na lepsze. Więcej pracuję z domu, nie musze nigdzie jeździć, mam większą swobodę działania. Ale miałam dość trudną „przeprawę.”

Zmiana pracy – pierwszy tydzień już za mną.

Praca jest w zawodzie (tak można to nazwać, bo w branży, w której mam wykształcenie). Właściwie robię to samo co do tej pory, ale mam większą swobodę. Liczą się efekty a nie to gdzie i ile pracuję. Mogę sobie leżeć z brzuchem do góry i patrzeć w sufit jak nic się nie dzieje i żadne autko nie stoi bez ładunku.  Mogłabym spać do której mi się podoba, ale nauczyłam się, że warto wstawać mniej więcej o stałej porze i pracować w określonych godzinach.Zwykle jednak czas przy komputerze leci tak szybko, że ani się obejrzę a jest już 16 albo 17. Czasem uda mi się zrobić coś ponad obowiązki, które mam z nowej pracy, a czasem nawet tego nie jestem w stanie ogarnąć do końca. Niestety takie są skutki pracy z ludźmi. Pracy, w której jej powodzenie zależy od innego człowieka. W każdym razie ja osobiście wolę pracować od rana i w miarę możliwości zrobić sobie przerwę w ciągu dnia. Mam spore możliwości, ale na dzień dzisiejszy raczej pracuję mniej więcej od 8 do 16.  Żeby pracować z kawiarni albo innego miejsca musiałabym mieć towarzystwo, nie lubię siedzieć sama w kawiarni. Dlatego pracuję sobie spokojnie z domu.

Miałam okazję się wykazać.

Zmiana pracy zawsze wiąże się z nowymi doświadczeniami. Wydawało się tak spokojnie i bez stresów. Tylko przez dwa dni. Potem się zaczęło. Najpierw ktoś próbował wymusić na mnie poczucie winy za błąd, który sam popełnił. potem miałam wycieczkę na akcję ratunkową. Najpierw musiałam odkryć co w ogóle się stało i dlaczego. Dlaczego się stało nie wiem do tej pory, trzeba poczekać na protokół. Nie będę wchodzić w szczegół, bo to spawy firmowe i nie można o tym mówić publicznie. Najważniejsze, że akcja chociaż częściowo dobrze się  skończyła. Na całkowite zakończenie trzeba jeszcze poczekać.

Co dalej?

Praca ma dać większe zarobki, więc jakoś można je wykorzystać. W planach jest kilka wyjazdów. Oprócz tego mam swoje własne plany, które mają dać zyski pasywne. Jeśli nie wiecie to mój sklep już działa, ale nie ma w nim jeszcze zbyt wiele. Siłą rzeczy więc jednym z planów jest jego rozwinięcie i stworzenie nowych produktów. Nad jednym pracuję od stycznia. Wydawało mi się, że już skończyłam, ale niestety muszę dopisać więcej treści. Nie zdradzę jeszcze co to jest.

W związku z możliwościami jakie daje mi praca i czasem wolnym, który być może się pojawi (takie mam założenie), należałoby popracować nad rozwojem firmy. Być może, że uruchomi się we mnie wreszcie jakakolwiek kreatywność i będę miała okazję popracować również nad blogiem. Chciałabym zwiększyć zasięgi i tworzyć ciekawe treści. Do tego chyba jednak jeszcze długa droga. Zrobię co w mojej mocy żeby się udało.

Lubicie swoją pracę? Bo ja bardzo.