Teściowe muszą zniknąć – Alek Rogoziński, #CZYTAJNIK# cz. 113

Teściowe muszą zniknąć to Teściowe muszą zniknąć to zabawna komedia kryminalna pełna tajemnic do rozwikłania. Pierwsza książka pana Rogozińskiego jaką czytałam. Zobaczcie czy mi się podobała. Zapraszam na recenzje.

Alek Rogoziński – Teściowe muszą zniknąć

teściowe muszą zniknąć

Wydawnictwo: W.A.B., 2020

Liczba stron: 352

Krótko o książce

Mamy tutaj dwie starsze panie, które w niczym się ze sobą nie zgadzają. Jedna żyje w zgodzie z kościołem i wpłaca datki na katolickie radio. a druga to wyluzowana kobieta, która korzysta z życia.

Mamy też ich dzieci, czyli Amelię i Janusza, którzy mieszkają spokojnie w jednej z Warszawskich kamienic. Pewnego razu od swojego krewnego otrzymują informację o rzekomym skarbie, który jest bardzo cenny. Skarb przechodzi z pokolenia na pokolenie. W ostateczności znalazł się w piwnicy kamienicy, w której mieszkają Amelia i Janusz. Nie są oni zainteresowani skarbem i nawet nie bardzo wierzą w jego istnienie.

Ciąg następujących po sobie wydarzeń prowadzi jednak do tego, że zarówno Amelia jak i Janusz są zamieszani w poszukiwanie skarbu. Prowadzi to do tego, że on zostaje oskarżony o morderstwo a ona porwana. Porwanie jednak służy temu, żeby „zwabić” jej matkę. Ta natomiast przy okazji zabiera ze sobą matkę swojego zięcia. I tak dwie kobiety, które na każdym rodzinnym spotkaniu tylko się kłócą, muszą nawiązać nić porozumienia i działać razem. Czy im się to uda? Przeczytajcie sami.

Moja subiektywna ocena

Teściowe muszą zniknąć to powieść kryminalna z czarnym humorem. Podoba mi się sam zamysł. Nie znam innych książek autora to ciężko mi porównać, ale ta mi się podobała. Podobna trochę do historii o Zofii Wilkońskiej. Też są tutaj starsze panie, które mają powera i działają nie poddając się.

Słuchało mi się przyjemnie, więc chętnie sięgałam po nią w wolnych chwilach. Trzeba jednak trochę pomyśleć przy czytaniu, bo jest tutaj kilka wątków, które się przeplatają, ale też bardzo ładnie ze sobą łączą. Język prosty i zrozumiały, ale pojawiają się wulgaryzmy. Nie mam się do czego przyczepić. Spacery z tym tytułem w uszach były przyjemnością i aż chciało się wychodzić. Polecam.

Moja ocena: 4/5

Kolejna recenzja: Tracey Garvis-Graves – Dziewczyna, którą znał

Czytaliście? Podobało się wam?