Dziewczyna, którą znał – Tracey Garvis-Graves #CZYTAJNIK# cz. 114

Dziewczyna, którą znał to powieść obyczajowa, która opowiada o uczuciach i emocjach. To opowieść o inności i poszukiwaniu siebie. Zapraszam na recenzje.

Tracey Garvis-Graves – dziewczyna, którą znał

Wydawnictwo: NieZwykłe, 2019

Liczba stron: 313

Tłumaczenie:
Paulina Raganowicz, Piotr Raganowicz

Tytuł oryginału: The Girl He Used to Know

Krótko o książce

Książka, która pokazuje, że można żyć inaczej niż inni i nadal być szczęśliwym.

Annika, to dziewczyna, która nie czuje się dobrze w towarzystwie. Nie rozumie zachowań innych ludzi, ponieważ nie wie jak sama powinna odpowiednio się zachowywać. Najchętniej czytałaby książki w samotności.

Kiedy jednak Jonathann jest nią zainteresowany nie umie sobie z tym poradzić. chłopak natomiast jest nią zafascynowany i podziwia jej dziwactwo. Poznają się powoli i kontynuują znajomość. Jest im ze sobą dobrze, Annika coraz lepiej odnajduje się w społeczeństwie. W wyniku niespodziewanej tragedii, która ich rozdziela, przez dziesięć lat każde z nich wiedzie swoje zycie.

Po dziesięciu latach spotykają się ponownie. Postanawiają spróbować jeszcze raz. Annika jest teraz bibliotekarką, a Jonathann biznesmenem z Wall Street. Dodatkowo Jonathann niedawno się rozwiódł i jest w trakcie otrząsania się. Ich miłość kwitnie na nowo, nie jest jednak taka prosta i poukładana. Muszą zmierzyć się z lękami i obawami zanim ich kolejna szansa przepadnie.

Moja subiektywna ocena

Na początku nie byłam zadowolona. Dziewczyna, którą znał to książka, która zaczyna się tak jakoś nijak. Mamy tutaj spojrzenie Anniki i Johnatana, część akcji dzieje się w roku 1991, a inna w 2001. Taki był zamysł autorki, że bohaterowie mają spotkać się po latach. Dlatego akcja jest przeplatana (osobiście wolę jak wszystko dzieje się jednym ciągiem). Ale ciekawie jest patrzeć na wydarzenia „różnymi spojrzeniami,” z perspektywy różnych bohaterów.

Ostatnie kilkanaście stron to jest petarda, ponieważ nic nie jest pewne. Czytałam z zaciekawieniem i zaangażowaniem. To tam autorka buduje największe napięcie, to wtedy bohaterka musi zmierzyć się ze swoimi lękami i pokazać, że potrafi je pokonać. Podejmuje decyzję, która ma zaważyć o jej dalszych losach.

Ogólnie czyta się spokojnie, ponieważ nic spektakularnego i nieprzewidywalnego się nie dzieje. Akcja toczy się swoim tempem aż do tej końcówki. Autorka świetnie to rozegrała i zbudowała ten element niepewności. To tam przetacza się najwięcej emocji co sprawia, że czytelnik chce jeszcze szybciej dowiedzieć się jak wszystko się skończy.

Moja ocena: 4/5

Kolejna recenzja: Piotr Modzelewski – Prokrastynacja. Odłóż odkładanie na zawsze

Czytaliście? Podobało się wam?