#CZYTAJNIK# cz. 100 Małgorzata Garkowska – Układanka z uczuć

Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek będę w stanie czytać w nocy (jestem śpiochem i raczej nie funkcjonuje dobrze w nocy. Na studia uczyłam się nocami, ale musiałam mieć hektolitry kawy i długo walczyłam z sennością, która na początku nie chciała odpuścić. Przekonanie siebie, że to da mi same korzyści i przyzwyczajenie organizmu trochę czasu zajęło, ale opłacało się, bo efekty były zaskakująco dobre :)). Szybko jednak powróciłam do normalnego trybu życia i noc jest dla mnie czasem na sen. Niewiele jest takich, które muszę zarywać.Tymczasem ostatnio tylko tak (w nocy) czytam książki. Co prawda dopiero pierwsza książka, ale zapowiada się na więcej. Nie mogę się skupić w ciągu dnia, brakuje mi ciszy i spokoju. Wieczorem jestem zmęczona i szybko zasypiam, ale nocne pobudki, które są nieuniknione, dają mi około dwóch godzin jednorazowo. Jednej nocy mogę „wyrwać” dwa takie okienka. I czytanie posuwa się do przodu. 

Nie dokończyłam Faceta na wakacje. W szpitalu nie chciało mi się za dużo czytać a teraz skończył mi się dostęp do legimi z biblioteki. Muszę poczekać do marca na kolejną pulę kodów. 

Zapraszam więc na recenzje Układanki z uczuć. 

Małgorzata Garkowska – Układanka z uczuć

Wydawnictwo: Zysk i S-ka, 2016

Liczba stron: 328

 

 

 

Moje wrażenia po lekturze – krótkie streszczenie

Układanka z uczuć to prawdziwa żonglerka. Autorka żongluje tutaj uczuciami bohaterów. 

Agnieszka ma wszystko. Bogaty mąż, służąca, życie w luksusach. Brakuje jej jednak miłości i ciepła. Nie ma do kogo się zwrócić z problemami, matka się jej wyrzekła. Kobieta próbuje wszystko poukładać i poprawić swoje życie. Zaczyna jednak plątać się we własnych kłamstwach, ciągłe znikanie męża i jego przeprosiny w niczym nie pomagają. 

Splot wszystkich wydarzeń doprowadza kobietę do głębokiej depresji. „Bliscy” próbują wyleczyć. Niestety bezskutecznie. 

Moja subiektywna ocena

Książka  ciekawa, trzymająca w napięciu. Ciężko przewidzieć co się wydarzy. Czytałam z zaciekawieniem. 

Moja ocena: 4/5

Kolejna recenzja:  Anna Dąbrowska – Nakarmię Cię miłością