#CZYTAJNIK# cz. 100 Małgorzata Garkowska – Układanka z uczuć

Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek będę w stanie czytać w nocy (jestem śpiochem i raczej nie funkcjonuje dobrze w nocy. Na studia uczyłam się nocami, ale musiałam mieć hektolitry kawy i długo walczyłam z sennością, która na początku nie chciała odpuścić. Przekonanie siebie, że to da mi same korzyści i przyzwyczajenie organizmu trochę czasu zajęło, ale opłacało się, bo efekty były zaskakująco dobre :)). Szybko jednak powróciłam do normalnego trybu życia i noc jest dla mnie czasem na sen. Niewiele jest takich, które muszę zarywać. Czytaj dalej „#CZYTAJNIK# cz. 100 Małgorzata Garkowska – Układanka z uczuć”

Podziel się

#CZYTAJNIK# cz. 97 Nicholas Sparks – Dla Ciebie wszystko

Nicholas Sparks – Dla Ciebie wszystko

Dla Ciebie wszystko to kolejna powieść Sparksa, która nie jest oczywista. Niby jest romans i miłość, ale nie da się przewidzieć zakończenia (ja przynajmniej przewidziałam dopiero jakieś 50 stron przed końcem). 

dla ciebie wszystkoWydawnictwo: Albatros, 2014

Liczba stron: 400

Tłumaczenie: Magdalena Słysz

Tytuł oryginału: The Best of Me

Moje wrażenia po lekturze – krótkie streszczenie

Jeszcze ani razu nie zawiodłam się na autorze. Historia kolejny raz pokazała, że życie może być przewrotne i nieprzewidywalne. Przeszłość może wkraść się w teraźniejszość i bardzo namieszać. Czytaj dalej „#CZYTAJNIK# cz. 97 Nicholas Sparks – Dla Ciebie wszystko”

Podziel się

After. Płomień pod moją skórą – Anna Todd, #CZYTAJNIK# cz. 93

Anna Todd – After. Płomień pod moją  skórą

AfterWydawnictwo: Znak, 2015

Liczba stron: 632

Tłumaczenie: Agnieszka Myśliwy

Moje wrażenia po lekturze

Książka jest bardzo podobna do serii Dimily czy Wbrew zasadom.

Najpierw czytamy o nienawiści i potężnej różnicy charakterów między głównymi bohaterami. Mamy tutaj brak jakiegokolwiek porozumienia a potem namiętność i przyciąganie. Po części książkę można też przyrównać  do Greya. Czytaj dalej „After. Płomień pod moją skórą – Anna Todd, #CZYTAJNIK# cz. 93”

Podziel się

#CZYTAJNIK cz. 84 Nicholas Sparks – Z każdym oddechem

z każdym oddechemNicholas Sparks – Z każdym oddechem

Wydawnictwo: Albatros, 2018

Liczba stron: 368

Tłumaczenie: Maria Olejniczak-Skarsgard

Moje wrażenia po przeczytaniu książki

Z każdym oddechem to najnowsza powieść Nicholasa Sparksa. Kto zna jego historie ten wie, że warto ją przeczytać dlatego dzisiaj zapraszam na krótką recenzję. Oczywiście jak zwykle z mojego punktu widzenia i bez spoilerowania.

Jak zwykle zawiła i trudna historia miłosna. Bohaterowie podejmują decyzje, które później dają się we znaki i powodują narastanie żalu i tęsknoty. Uczucia opisane po mistrzowsku. Spokojnie można poczuć to samo co bohaterowie.

Hope potrzebuje spędzić trochę czasu w samotności. Wyjeżdża więc do wakacyjnego domku w Sunset Beach. Spędza czas ze swoim psem i spaceruje po plaży. Natomiast Tru przyjeżdża do Sunset Beach aby po latach poznać swojego ojca. W oczekiwaniu na jego przybycie poznaje Hope, która mieszka po sąsiedzku i miło spędzają ze sobą czas. Dziewczyna pokazuje mu skrzynkę na listy Bratnia Dusza, która odgrywa w historii dość istotną rolę. Niestety wspaniałe chwile dobiegają końca i ścieżki tych dwojga rozchodzą się. Tru wraca do Zimbabwe a Hope zakłada rodzinę. Jak dalej potoczą się ich losy? Musicie przeczytać sami.

Moja subiektywna ocena

Przeplatanka uczuć. Szczęście, radość, miłość i wszystkie pozytywne emocje przeplatają się z tęsknotą, smutkiem i żalem. Są momenty uniesienia i są momenty wielkiego smutku. Ponadto bliscy głównych bohaterów chorują i stwarzają dodatkowe problemy. Zarówno Hope jak i Tru próbują żyć normalnie z dala od siebie, ale niestety nie jest to dla nich łatwe. Decydują się jednak posłuchać głosu serca.

Nic więcej nie mogę napisać, bo za wiele bym zdradziła. A wtedy nie będzie przyjemności z czytania. Mam nadzieję, że korzystacie z moich rekomendacji (jeśli mamy podobny gust odnośnie gatunków czy autorów). Chociaż ja ostatnio czytam bardzo różne gatunki i przebieram w tytułach. Szkoda tylko, że czasu na czytanie jest tak mało.

Moja ocena: 4,5/5.

Kolejna recenzja: Beth O’Leary – Współlokatorzy

Podziel się