#CZYTAJNIK# cz. 95 Magdalena Kordel – Anioł do wynajęcia

Magdalena Kordel – Anioł do wynajęcia

Anioł do wynajęcia to klimatyczna świąteczna opowieść. Pokazuje, że ludzie w dzisiejszych czasach są dobrzy i pomocni. Potrafią kochać. 

anioł do wynajęciaWydawnictwo: Znak, 2016

Liczba stron: 440

Moje wrażenia po lekturze

Jak zwykle u Magdaleny Kordel powieść klimatyczna, pełna ciepła i pozytywnych uczuć. Święta to czas magiczny kiedy wielu ludzi okazuje dobre serce i otwiera się na pomoc innym. I tutaj mamy to samo. Michalina, która potrzebuje teraz ciepła i czułości niespodziewanie otrzymuje jej bardzo dużo od kilku osób jednocześnie. A zapowiadało się na to, że tegoroczne święta spełni na dworze nocując na zmianę w różnych bramach. Przemarznięta i głodna. Los jednak sprawił, że stało się inaczej. Czytaj dalej „#CZYTAJNIK# cz. 95 Magdalena Kordel – Anioł do wynajęcia”

After. Płomień pod moją skórą – Anna Todd, #CZYTAJNIK# cz. 93

Anna Todd – After. Płomień pod moją  skórą

AfterWydawnictwo: Znak, 2015

Liczba stron: 632

Tłumaczenie: Agnieszka Myśliwy

Moje wrażenia po lekturze

Książka jest bardzo podobna do serii Dimily czy Wbrew zasadom.

Najpierw czytamy o nienawiści i potężnej różnicy charakterów między głównymi bohaterami. Mamy tutaj brak jakiegokolwiek porozumienia a potem namiętność i przyciąganie. Po części książkę można też przyrównać  do Greya. Czytaj dalej „After. Płomień pod moją skórą – Anna Todd, #CZYTAJNIK# cz. 93”

#CZYTAJNIK# cz. 83 Marta Matulewicz – Singielka w Londynie. Spełnione marzenia

singielkaMarta Matulewicz – Singielka w Londynie. Spełnione marzenia

Wydawnictwo: Lira, 2019

Liczba stron: 304

Moje wrażenia po przeczytaniu książki

To już chyba ostatnia część. Chociaż może Pani Marta jeszcze nas zaskoczy. Tylko jak długo singielka może być singielką kiedy w koło tylu interesujących mężczyzn?

Czy znana nam już Ewa nadal jest singielką? Czy żałuje podjętych wcześniej decyzji? Tego Wam nie zdradzę. Powiem tylko, że nadal jest szalona i przeżywa szalone chwile. Ma dobrą pracę, mieszka w nowym mieszkaniu.  Zosia nadal jest z Pawłem i są szczęśliwi. Razem spędzają sporo czasu. Każde z nich sporo pracuje i rozwija się zawodowo. Ewa trochę dorosła, nie wpada już w takie tarapaty jak we wcześniejszych częściach. Tutaj jednak przeprowadza się aż dwa razy. Chodzi na randki i spotyka się z mężczyznami.

Moja subiektywna ocena

Tak samo jak poprzednie części czytało się szybko i przyjemnie. Gdyby nie zmęczenie, które ostatnio mnie dopada przeczytałabym w jedno, może dwa popołudnia. Nie wiem co więcej napisać. Przeczytajcie same.

Moja ocena: 4,5/5.

Kolejna recenzja: Nicholas Sparks – Z każdym oddechem.

Skoro o Singielce nie napisałam za wiele to napiszę coś innego.  Moje bieganie, które rozpoczęłam w maju ma się dobrze. Staram się biegać codziennie, chociaż ostatnio robę sobie bieg połączony ze spacerem, bo nie dają rady przebiec całego dystansu. Dopadło mnie jakieś dziwne zmęczenie, którego nie mogę się pozbyć. Mogłabym spać całym dniami i nie byłoby mi dość. Mam nadzieje, że to niedługo minie, bo pogoda taka ładna. Wypadałoby skorzystać i znaleźć jakieś fajne aktywności na świeżym powietrzu.

Ostatnio nie czytałam nawet moich ulubionych blogów. Na bieżąco jestem tylko z Anią i Agnieszką. Ale myśl o tym, że chciałabym mieć bardziej poczytnego bloga jakoś nie chce mnie opuścić. Tylko, że moje wpisy to od jakiegoś czasu same recenzja przeplatane podsumowaniami. Trochę słabo. Szukam weny i mobilizacji żeby napisać coś WOW i podtrzymywać wpisy na jakimś dobrym poziomie. Mam nadzieję, że cierpliwość popłaci i wreszcie coś z tego będzie. Albo może napiszę jakąś książkę? Mam już plan, konspekt i kawałek treści. Miałam się wziąć za uzupełnianie jej konkretnymi informacjami (to ma być konkretna książka przekazująca pewną wiedzę), ale wyszło jak zwykle. Czyli tak, że poszłam spać, bo byłam zmęczona.

#CZYTAJNIK# cz. 70 Marta Matulewicz – Singielka w Londynie. Stare miłości i nowe rozterki

Marta Matulewicz – Singielka w Londynie

 

źródło: www.lubimyczytac.pl

Wydawnictwo: Lira, 2018

Liczba stron: 304

Muszę się przyznać, że popełniłam gafe. Marta Matulewicz zadebiutowała inną książką. Przygody singielki to jej druga powieść.

Druga część przygód zwariowanej Ewy. Pierwsza część urywa się w pewnym momencie po to, aby w drugiej części autorka, a właściwie sama bohaterka. kontynuując opowieść wytłumaczyła nam co się stało. Zaskakujące zakończenie ma tutaj swoje rozwinięcie i prowadzi nas dalej do kolejnych przygód Ewy. Tym razem jednak nie są one takie piękne i kolorowe. Dziewczyna doświadcza czegoś, czego nie spodziewała się po obietnicach swojego chłopaka. Nie do końca potrafi sobie z tym poradzić, ale brnie dalej przez życie odnosząc sukcesy przynajmniej na polu zawodowym.

Moje wrażenia po przeczytaniu książki

W tej części autorka prezentuje nam Ewę już jako bardziej opanowaną i mniej zakręconą osobę. Bohaterka jest bardziej rozważna i jej zachowanie zdaje się być bardziej poważne. Zdarzają się oczywiście śmieszne momenty. Bez tego nie byłoby tej powieści. Pani Marta kreuje tutaj „singielkę” jako osobę bardziej statyczną, która doskonale radzi sobie w pokonywaniu trudności jakie los rzuca jej pod nogi. Zakończenie jednak kolejny raz jest zaskakujące i powoduje,  że czytelnik czeka na więcej.

Wrażenia mam podobne jak w poprzedniej części. Książka jest pisana tym samym stylem, utrzymuje się na tym samym poziomie. Równie dobrze można było połączyć je razem i stworzyć jedną, ale za to grubaśną powieść. Myślę. że podzielenie tego na dwie części to dobre rozwiązanie. jedyne co mi przeszkadzało, a nie wspomniałam o tym w poprzedniej recenzji, to to że  nie ma podziału na rozdziały. zdecydowanie bardziej wolę czytać takie książki. Mam przynajmniej jakiś punkt odniesienia do miejsca, w którym skończyłam. Tutaj cały tekst zlewa się w jedną całość. Chociaż nie wiem jak jest w wersji papierowej, bo czytałam na czytniku dzięki Legimi.

Moja subiektywna ocena

Nie odkryję tutaj Ameryki jeśli powiem, że mogłabym skopiować tą treść z poprzedniej recenzji. Moim zdaniem ta część historii o Ewie niczym nie różniła się od poprzedniej. Poza przygodami oczywiście. Nie będę się więc rozwodzić. Powiem tylko, że jeśli pierwsza część wam się podobała to tą też nie będziecie zawiedzeni.

Moja ocena: 4/5. Kolejna recenzja: Charlotte Link – Nieproszony gość

#CZYTAJNIK# cz. 69. Marta Matulewicz – Singielka w Londynie

Marta Matulewicz – Singielka w Londynie

źródło: www.lubimyczytac.pl

Wydawnictwo: Lira, 2018

Liczba stron: 320

Co robią młode Polki po przeprowadzce do Londynu? Właśnie tego dowiecie się z tej książki.

Ewa zostawiła wszystko co miała w Polsce i za namową przyjaciółki poleciała do Londynu. Na razie planuje zostać tam rok. Mieszka u przyjaciółki, dość szybko znajduje pracę co daje jej niezależność finansową. Spotyka też swoją miłość. Ale czy na pewno? To już przeczytajcie sami. 

Ja osobiście takiego zakończenia się nie spodziewałam. Ciekawe co będzie dalej.

Moje wrażenia po przeczytaniu książki

Kolejna książka, którą czytałam z przyjemnością. Kolejna debiutantka, która praktycznie od razu wydała dwie części swojej powieści, bo ta przecież powstała (została wydana) w maju a kolejna też jest już wydana. Tym razem wraz z bohaterami poruszamy się po ulicach i zakątkach Londynu. Jest Big Ben, London Eye i inne słynne zabytki.

Przygody bohaterów przedstawione są z humorem i nutką dramatyzmu. Wszystkie przygody odbierane są z uśmiechem przez samych bohaterów. Nawet jeśli dzieje się coś złego, za chwilę już pojawia się uśmiech i wesoły nastrój. Nie ma czasu na nudę i smutki.

Autorka pozostawia nas w napięciu kończąc powieść w najmniej spodziewanym momencie, wprowadzając tym czytelnika w zadumę. Sprawia, że czytelnik zastanawia się co będzie dalej i myślę, że każdy komu spodoba się ta część, z przyjemnością sięgnie po kolejną. Ja w każdym razie już sięgnęłam.

Moja subiektywna ocena

Jak na debiut to myślę, że powieść udana. Nie zaskoczyła mnie właściwie niczym specjalnym, ale czytało się przyjemnie. Nie jest to lektura ambitna. Jest lekka, opatrzona dużą ilością humoru, co dobrze sprawdza się w ponure jesienne wieczory. Książka idealna do posiedzenia pod kocem, z kawą czy herbatą i przeniesienia się chociaż w wyobraźni na ulice Londynu.