#CZYTAJNIK# cz. 97 Nicholas Sparks – Dla Ciebie wszystko

Nicholas Sparks – Dla Ciebie wszystko

Dla Ciebie wszystko to kolejna powieść Sparksa, która nie jest oczywista. Niby jest romans i miłość, ale nie da się przewidzieć zakończenia (ja przynajmniej przewidziałam dopiero jakieś 50 stron przed końcem). 

dla ciebie wszystkoWydawnictwo: Albatros, 2014

Liczba stron: 400

Tłumaczenie: Magdalena Słysz

Tytuł oryginału: The Best of Me

Moje wrażenia po lekturze – krótkie streszczenie

Jeszcze ani razu nie zawiodłam się na autorze. Historia kolejny raz pokazała, że życie może być przewrotne i nieprzewidywalne. Przeszłość może wkraść się w teraźniejszość i bardzo namieszać. Czytaj dalej „#CZYTAJNIK# cz. 97 Nicholas Sparks – Dla Ciebie wszystko”

Podziel się

#CZYTAJNIK cz. 84 Nicholas Sparks – Z każdym oddechem

z każdym oddechemNicholas Sparks – Z każdym oddechem

Wydawnictwo: Albatros, 2018

Liczba stron: 368

Tłumaczenie: Maria Olejniczak-Skarsgard

Moje wrażenia po przeczytaniu książki

Z każdym oddechem to najnowsza powieść Nicholasa Sparksa. Kto zna jego historie ten wie, że warto ją przeczytać dlatego dzisiaj zapraszam na krótką recenzję. Oczywiście jak zwykle z mojego punktu widzenia i bez spoilerowania.

Jak zwykle zawiła i trudna historia miłosna. Bohaterowie podejmują decyzje, które później dają się we znaki i powodują narastanie żalu i tęsknoty. Uczucia opisane po mistrzowsku. Spokojnie można poczuć to samo co bohaterowie.

Hope potrzebuje spędzić trochę czasu w samotności. Wyjeżdża więc do wakacyjnego domku w Sunset Beach. Spędza czas ze swoim psem i spaceruje po plaży. Natomiast Tru przyjeżdża do Sunset Beach aby po latach poznać swojego ojca. W oczekiwaniu na jego przybycie poznaje Hope, która mieszka po sąsiedzku i miło spędzają ze sobą czas. Dziewczyna pokazuje mu skrzynkę na listy Bratnia Dusza, która odgrywa w historii dość istotną rolę. Niestety wspaniałe chwile dobiegają końca i ścieżki tych dwojga rozchodzą się. Tru wraca do Zimbabwe a Hope zakłada rodzinę. Jak dalej potoczą się ich losy? Musicie przeczytać sami.

Moja subiektywna ocena

Przeplatanka uczuć. Szczęście, radość, miłość i wszystkie pozytywne emocje przeplatają się z tęsknotą, smutkiem i żalem. Są momenty uniesienia i są momenty wielkiego smutku. Ponadto bliscy głównych bohaterów chorują i stwarzają dodatkowe problemy. Zarówno Hope jak i Tru próbują żyć normalnie z dala od siebie, ale niestety nie jest to dla nich łatwe. Decydują się jednak posłuchać głosu serca.

Nic więcej nie mogę napisać, bo za wiele bym zdradziła. A wtedy nie będzie przyjemności z czytania. Mam nadzieję, że korzystacie z moich rekomendacji (jeśli mamy podobny gust odnośnie gatunków czy autorów). Chociaż ja ostatnio czytam bardzo różne gatunki i przebieram w tytułach. Szkoda tylko, że czasu na czytanie jest tak mało.

Moja ocena: 4,5/5.

Kolejna recenzja: Beth O’Leary – Współlokatorzy

Podziel się

#CZYTAJNIK# cz. 76 Nicholas Sparks – Szczęściarz

Nicholas Sparks – Szczęściarz

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 396

Tłumaczenie: Zofia Uhrynowska-Hanasz

Moje wrażenia po przeczytaniu książki

Szczęściarz to książka o szczęściu i przeznaczeniu. Bohaterowie zastanawiają się czy na pewno ta historia to przeznaczenie, ale wygląda na to, że tak. Jedno zdjęcie stało się tutaj elementem kluczowym. Jest ono odpowiedzialne za całą tą historię. Gdyby nie ono, możliwe, że wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej.

Jak zwykle autor żąglował emocjami. Raz wojna, przemoc i cała ta wojenna otoczka, czyli wszystko co złe. Raz szczęście, radość, miłość i inne pozytywne uczucia. Na koniec zafundował elementy dramaturgii. Oczywiście wszystko skończyło się dość dobrze, bo jakby inaczej? W takich książkach zwykle wszystko kończy się dobrze. Kolejny raz Sparks zabiera nas w książkową podróż. gdzie mamy do czynienia z uczuciem, które rodzi się nagle. I można powiedzieć, że niespodziewanie. Gdyby nie pewne wydarzenie z przeszłości być może nie doszłoby do spotkania tej dwójki.

Tym razem stykamy się z wojną, potem przenosimy się do małego miasteczka gdzie wszyscy się znają. Nic nie da się ukryć. Wszyscy wszystko wiedzą i komentują. Niektórzy jednak nie przejmują się plotkami i komentarzami. Starają się żyć po swojemu.

Moja subiektywna ocena

Sposób w jaki autor opisuje uczucia jest zawsze ten sam. Nic się nie zmienia od wielu lat. Zmienia się tylko ciągle historia. W tej powieści występuje dodatkowo ładnie pokazana miłość do zwierząt i ich oddanie. Chociaż w poprzednich też gdzieś zwierzęta się pojawiały, tutaj jest tego znacznie więcej. Powieść przyjemna i lekka w odbiorze, ale trzymająca napięcie. Kto zna dzieła Sparksa ten wie, że albo się podoba albo nie. Jeśli lubisz autora to koniecznie sięgnij po tą pozycję.

Moja ocena: 4/5. Kolejna recenzja: Jonas Jonasson – Analfabetka, która potrafiła liczyć

 

Podziel się

#CZYTAJNIK# cz. 67 Nicholas Sparks – Spójrz na mnie

Nicholas Sparks – Spójrz na mnie

źródło: www.lubimyczytac.pl

Wydawnictwo: Albatros, 2016

Tłumaczenie: Maria Gębicka-Frąc

Liczba stron: 512

 

Tym razem autor totalnie mnie zaskoczył, ponieważ stworzył powieść niestandardową moim zdaniem.  W standardowy dla siebie romans wplótł gangsterkę i kryminał. Czułam się bardziej jakbym czytała powieść kryminalną a nie romans. Plus dla Sparksa za to. Połączył ze sobą dwa gatunki powieści tworząc coś, co czyta się z wypiekami na twarzy.

Moje wrażenia po przeczytaniu książki

To zaskakujące połączenie sprawiło, że w każdej wolnej chwili sięgałam po tą powieść. U Sparksa to zupełna nowość, nie czytałam jeszcze nic podobnego jego autorstwa.

Bohaterami głównymi jak zwykle jest pewna para. Dziewczyna, która kiedyś była podejrzana śmierć młodej dziewczyny. Naprzeciw niej chłopak z kryminalną przeszłością. Wiele razy siedział w więzieniu, miał bardzo złą przeszłość. Co najważniejsze potrafił jednak wyjść z tego „bagna” i zmienić swoje życie. Niczego nie ukrywa i dlatego od początku opowiada wszystkim swoją nieciekawą przeszłość. Żałuje tego, co wtedy się wydarzyło.

Czy będzie mógł pokochać kobietę i zapewnić jej bezpieczeństwo?

Czy śledztwo ukaże kto śledził bohaterkę? Przeczytajcie sami.

Z początku na pozór groźni bohaterowie, których stworzył Sparks mają jednak wokół siebie ludzi dobrych, którzy potrafią wyciągnąć ich  ze złego i wspierać w nowym, lepszym życiu. Potrafią kochać i dbać o drugiego człowieka. Są w stanie zrobić wiele żeby uszczęśliwić i zapewnić bezpieczeństwo innym.

Moja subiektywna ocena

Książka dla mnie bardzo zaskakująca. Znam Sparksa z trochę innych, bardziej romantycznych historii. Ale ta odmiana bardzo mi się podobała. Nie ma nudy i monotonii. Ciągle coś się dzieje i wydarzenia co chwilę zmieniają swój bieg. Jeśli ktoś nie lubi typowych romansów, myślę że ta propozycja będzie dla niego idealna. Romans jest tutaj „wygłuszony”. Większe znaczenie mają wątki detektywistyczne i próba rozwiązania zagadki.

Moja ocena: 4,5/5. Kolejna recenzja: nie wiem co uda mi się przeczytać. Czytam aktualnie kilka książek, więc jedna z nich będzie zrecenzowana jako kolejna.

Podziel się
książka czy film

Książka czy film? Co wybieram?

Mam teraz dużo czasu na wszystko. Prawdopodobnie maj będzie bogaty we wpisy na blogu. Skorzystałam wczoraj z okazji i obejrzałam film na podstawie książki, którą niedawno czytałam. Podczas oglądania nasunął mi się pomysł na ten wpis. Co jest lepsze książka czy film? Zapraszam na wpis z moimi przemyśleniami.

Oglądałam już wiele razy filmy, które powstały na podstawie książki. Wczoraj jednak wyjątkowo mocno zobaczyłam ile rzeczy jest z filmu wycinane. Ile więcej można dowiedzieć się podczas czytania książki. Na podstawie filmu Bezpieczna przystań podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami i odczuciami.

Film

Film zwykle ma określone ramy czasowe, które dobiera się tak, żeby widz się nie zanudził podczas oglądania. Siłą rzeczy będzie trwał krócej niż czytanie książki. Nie jest więc w stanie przekazać nam wszystkiego. Jest skrótem i zbiorem najważniejszych dialogów, które tworzy autor w książce.

Film musi być stworzony tak, żeby widza zainteresować. Wiadomo tez, że nie da się dokładnie odwzorować wszystkiego, bo papier może przyjąć wszystko a z ekranem jest trochę gorzej. W filmie wiele rzeczy można pokazać, ale niektóre są bardzo skomplikowane i bardzo ciężko przenieść je na ekran.

Do filmu trzeba dobrać odpowiednich aktorów i scharakteryzować ich tak, aby po części utożsamiali się z tym, co opisał autor powieści. Trzeba dobrać odpowiednie miejsca, które odzwierciedlą to, co autor opisze.

Proces tworzenia filmu to skomplikowana sprawa i na pewno nie da się odtworzyć wszystkiego idealnie.

Książka

Książka ma to do siebie, że powinna pobudzać wyobraźnię czytelnika. Autor tworzy historię i zapisuje ją na kartkach papieru. Opisuje otoczenie, wygląd bohaterów, miejsc i przedmiotów. Czytelnik kiedy czyta kolejne zdania wyobraża sobie jak to wszystko wygląda. W zależności od tego jak bardzo jest kreatywny i jak bardzo ma wybujałą wyobraźnię taki sobie stworzy obraz. Można powiedzieć, że stworzy sobie własny film i będzie widział wszystko tak, jakby działo się naprawdę.

Co więc wybrać?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od tego co lubimy i jakie mamy potrzeby.

Ja osobiście bardzo lubię czytać książki i zwykle najpierw czytam książkę a ewentualnie później oglądam film. Za każdym razem widzę, że film jest okrojony, ale w większości przypadków przedstawia założenia autora książki i nie zmienia przebiegu historii.

Chociaż znam jeden film, który jest zupełnie inny niż książka (jeśli się mylę proszę mnie poprawić). Nigdy w życiu na podstawie książki Katarzyny Grocholi. O ile film mogłabym oglądać bez przerwy, o tyle książki nie przeczytałam do końca. I jakoś nie mogę znaleźć jakiegokolwiek podobieństwa między tym co próbowałam przeczytać a tym co przedstawia film.

W przypadku Bezpiecznej przystani powiązanie jest, historia jest zachowana, ale jak dla mnie brakuje kilku elementów.. Autorzy filmu skupili się na scenach miłosnych i pokazali historię Katie w nowym miejscu. Bardzo mało jest nawiązań do jej przeszłości (w książce jest tego sporo). Końcowe sceny też są przedstawione troszkę inaczej, w filmie Katie szybciej zabija swojego męża. I jeszcze jedna rzecz, którą zauważyłam. Gdybym nie przeczytała książki, nie wiedziałabym, że Katie miała wyobrażoną przyjaciółkę, w filmie nie pokazano tego we właściwy sposób.

Co o tym myślicie? Wolicie film czy książkę?

 

Podziel się