#PLANOWANIE# Moje kroki do szczęścia + recenzja Drive

Dzisiaj opowiem o tym, jakie kroki chcę podjąć aby żyć bardziej szczęśliwie. Wykorzystam część wskazówek z książki Układanka szczęścia (tutaj recenzja).

Co zamierzam zrobić?

Stając ostatnio na wadze szybko podjęłam decyzję, że czas wziąć się za siebie. Układanka szczęścia trochę bardziej mnie zmotywowała do zmian w życiu, ale ogólnie w kierunku szczęścia. A liczba na wadze zdecydowała o podjęciu kroków w kierunku odchudzania. I tak postanowiłam połączyć te dwie rzeczy i dążyć do jeszcze większej ilości szczęścia. Bo na brak szczęścia narzekać nie mogę. Ale na pewno mogę spróbować wygonić z życia rutynę i dodać jeszcze więcej spontaniczności. Jak chcę to zrobić?

Dieta

Nie przechodzę na jakąś specjalistyczną dietę. Chcę zmienić nawyki żywieniowe i wprowadzić do jadłospisu większą ilość owoców i warzyw. Chcę pić więcej wody i nie być już wielbłądem, któremu wystarczy szklanka wody, filiżanka kawy i od czasu do czasu jakaś herbata. Tak, do tej pory właśnie tyle piłam. Od tygodnia noszę ze sobą bidon z wodą i czuję już większe pragnienie. Wypijam dwa bidony po 750 ml dziennie. Planuję ustabilizować pory spożywania posiłków. I ograniczyłam słodycze. Mam nadzieję, że dzięki temu na początku ( w połączeniu z aktywnością fizyczną) uda mi się zrzucić zbędne kilogramy i oponkę z brzucha. A później pozwoli mi to utrzymać organizm w zdrowiu, bo dostarczę mu niezbędnych witamin.

Więcej ruchu

Ruch tak jak zdrowe jedzenie pomaga w utrzymaniu organizmu w zdrowiu i szczupłej sylwetki. Lubię sport, nie mam problemu z ruszaniem się, ale plan dnia i tryb życia, a szczególnie pogoda ostatnio nie sprzyjały ruchowi. Więcej czasu spędzałam na kanapie czy na krześle. Od czasu do czasu kiedy zaczynały mnie już boleć plecy szłam na podłogę się porozciągać. Lubię jogę, ale nie weszła mi jeszcze w nawyk i nie jestem odpowiednio rozciągnięta. Muszę popracować nad wieloma pozycjami. W ogóle byłam wcześniej bardziej aktywna, ale choroba mnie rozleniwiła i tak ciągnie się do teraz. Staram się codziennie wykonywać jakieś ćwiczenia albo chociaż spacerować.

Zmiana pracy

O pracy pisałam tez niedawno osobny wpis (tutaj). Podjęłam już jakieś kroki w tym kierunku. Mam nadzieję, że się uda.

Mniej rutyny (więcej szaleństwa)

Rutyna męczy mnie już jakiś czas. Staram się jednak przemycić jakieś miłe i przyjemne chwile albo w jakiś inny sposób zmienić tą codzienność. Samo wprowadzenie sportu już wypędza tą monotonię i w jakiś sposób urozmaica dzień. Dodatkowo jakieś chwile dla siebie (np. wspólnie obejrzany film zamiast czytania książki) i jakoś to się klei. Jeśli chodzi o szaleństwo to chciałabym mieć czas na czytanie i inne ulubione zajęcia, ale też zamiast myśleć, że chcę wieczór spędzić z książką, ubrać się i pójść na spacer. Albo wsiąść w samochód i gdzieś pojechać. Na czytanie czas znajdzie się gdzieś pomiędzy wszystkimi innymi czynnościami. Jednym zdaniem: chciałabym być bardziej spontaniczna. Nie patrzeć tylko na to co już znam, ale starać się przemycać do codzienności również inne, nieodkryte do tej pory (lub rzadko wykonywane) czynności.

Mam teraz dla was jeszcze kilka słów o kolejnym filmie, który oglądałam wczoraj.

Drive to film bardzo podobny do poprzedniego, który niedawno oglądałam (recenzja). Różni się tym, że dostał kilka prestiżowych nagród. Np. złota palma dla najlepszego reżysera. I jest nagrany na podstawie powieści Jamesa Sallisa o tym samym tytule. Tym razem kolejny raz mamy pewnego kierowcę, który pracuje jako kierowca dla złodziei. Chce pomóc mężowi swojej sąsiadki w spłaceniu długu. Niestety akcja kończy się fiaskiem. Jest tutaj trochę więcej przemocy, ale spokojnie kobiety mogą go obejrzeć, bo wątek „miłosny” też jest dość dobrze pokazany. Polecam.

#PLANOWANIE# Jak nie popaść w tarapaty finansowe kiedy nie masz stałej pensji

Problemy finansowe – jak ich uniknąć?

Kiedy pracujesz na etacie i masz uzgodniona stałą pensję , którą otrzymasz co miesiąc możesz sobie zaplanować wydatki. Zwyczajnie wiesz, ile masz do dyspozycji. A co kiedy Twoja pensja w każdym miesiącu jest inna?

Jestem freelancerem, ale raczej nietypowym. Pracuję zarówno w biurze jak i w domu. W każdym miesiącu osiągam inne przychody, w zależności od ilości pracy i ludzi, a którymi współpracuję. Dzisiaj przedstawię wam moje sposoby na osiągnięcie płynności finansowej wtedy, kiedy nie ma się pewnego źródła dochodu.

Postaraj się znaleźć pewne źródło dochodu, które da Ci gwarantowaną sumę

Wiem, że to może wydawać się absurdalne, ale to tak naprawdę może wnieść bardzo dużo do planowania budżetu. W zależności od branży jaką się zajmujesz jako freelancer (jeśli oczywiście nie pracujesz na etacie, bo wtedy ten punkt już masz odhaczony) warto poszukać klienta, który będzie dawał mniej więcej taką samą liczbę zleceń lub (jak w moim przypadku), kiedy praca opiera się na wykonaniu takiej samej ilości roboty, który będzie gwarantował ci stałą pensję.

Jak można to osiągnąć?

Są zajęcia, których dobre wykonanie zależy od rynku i sytuacji chwilowej, ale jeśli masz do zrobienia tyle samo (w jednym tygodniu zajmie ci to dwa dni, a w innym cztery) nie ma sensu spierać się o pensję uzależnioną od ilości pracy (godzin spędzonych przy komputerze), bo w skali miesiąca wyjdzie ich mniej więcej tyle ile się zakłada. Ja np. umówiłam się, że przez trzy dni przyjeżdżam do biura, a pozostałe dwa jestem pod telefonem. I nie ma znaczenia czy w biurze siedzę całe trzy dni po 8 godzin czy w jakiś innych proporcjach. Umowa obejmuje stałą kwotę za dzień spędzony w biurze i stałą kwotę za dzień spędzony w domu, ale pod telefonem. Myślę, że to jest uczciwy układ.  Dzięki temu mam wypracowany dochód, który jest pewny i to na jego podstawie planuję większość domowego budżetu.

Bierz dodatkowe zlecenia, ale nie przesadzaj

Ilość dodatkowych zleceń, które możesz wziąć analizuj na bieżąco. W cięższym tygodniu, kiedy siedzę długo w biurze jestem w stanie napisać coś dla jednego dodatkowego klienta. Ale już w kolejnym mogę wziąć kilka dodatkowych zleceń. Wiadomo, że nie uda się nigdy zgadnąć kiedy będzie ten luźniejszy czas, ale też rzadko zdarza mi się brać kilka zleceń z takim samym lub podobnym terminem realizacji. Mam już co prawda jakieś doświadczenie i niektóre rzeczy potrafię przewidzieć, ale zdarzają się „wpadki.” Wtedy trzeba czasami się przemęczyć i poświęcić więcej czasu na pracę niż się założyło.

Miej na koncie jakąś ustaloną minimalna kwotę, poniżej której nie schodzi stan twojego konta

To może wydawać się trudne, zwłaszcza na początku. Myślę jednak, że warto zostawić sobie pewną kwotę i kiedy stan konta do niej się zbliża ograniczyć wydatki (w miarę możliwości oczywiście). Mam tutaj na myśli wydatki na głupoty, bo wiadomo, że kiedy potrzebujesz na jedzenie czy inny potrzebne rzeczy to nie zawahasz się z tych pieniędzy skorzystać. Powiedzmy, że może to być taki debet w koncie, ale bez oprocentowania.

Staraj się nie wydawać nigdy wszystkiego do końca

Patrz punkt wyżej. Jeśli masz tak jak ja, że pieniądze spływają ci w różnych terminach i trwa to mnie więcej przez cały miesiąc to zaplanuj wydatki, ale staraj się nie kupować wszystkiego od razu. Poczekaj aż przyjdzie przelew i kup kolejną rzecz z listy. U mnie się to sprawdza doskonale. Dzięki temu nie zostaję bez pieniędzy na kawę czy wyjście do kina, ale za to z nową lampą.

Odkładaj z końcówek

Niektóre konta (nie wiem czy już teraz nie wszystkie) mają taką fajna opcje, że robiąc zakupy i płacąc kartą system automatycznie ściąga kwotę, która została do pełnej. Czyli np. płacisz 6,75 a system ściąga ci z konta 3,25 i odkłada na osobne subkonto. Opcja ta działa też przy przelewach. u mnie za każdy przelew zabiera sobie bodajże 5 zł. Oczywiście te pieniądze nie giną  nie są to żadne opłaty. W ten sposób można nazbierać ładną sumkę do wykorzystania w chwili kryzysu. Zwłaszcza jeśli często robisz zakupy przy użyciu karty. Mnie ostatnio ta kwota lekko poratowała 🙂

I ostatnie. Nie pracuj za darmo.

Nawet jeśli jesteś początkujący. Owszem kilka zleceń na próbę możesz wziąć za mniejsze stawki, ale nie przeciągaj tego zbyt długo. I nie daj sobie wmówić, że ktoś miał gorszy miesiąc to twoja wypłata będzie mniejsza. Szczególnie kiedy ty wykonujesz swoją pracę dobrze, a inni ją psują. Z przyczyn zależnych lub niezależnych od siebie.

Jeśli to ty cos popsujesz, okej. Przyznaj się i przyjmij ewentualnie mniejsze pieniądze, ale tylko w momencie kiedy z tego powodu ktoś inny poniesie stratę. Udokumentowaną stratę.

 

Aby osiągnąć i utrzymać płynność finansową trzeba mieć głowę na karku i pokłady pewności siebie. Jeśli za każdym razem pozwolisz się „wysterować” to ty na tym stracisz. Nikt inny.

Mam nadzieję, że skorzystacie z moich wskazówek. Ja z kilku już korzystam, a kilka zamierzam wprowadzić w najbliższym czasie. Przede wszystkim jednak muszę zdobyć więcej pewności siebie, bo widzę po sobie, że ona daje dużo w tej kwestii. Bez niej ciężko negocjować z pracodawcą.

Co myślicie o tym temacie?

 

 

 

bądź autentyczny

#PLANOWANIE# Pozwól sobie być tym, kim naprawdę jesteś

Bądź autentyczny. Jesteś wolnym człowiekiem.

Dlaczego podpinam ten temat pod planowanie? Postaram się wyjaśnić wszystko w dalszej części wpisu.

Często jest tak, że otoczenie, w którym żyjemy wywiera na nas presję, po wpływem, której próbujemy się podporządkować innym. Nie jest to dobre, bo nie żyjemy wtedy zupełnie w zgodzie ze sobą. Jeśli nie czujemy się dobrze we własnym ciele, jesteśmy nerwowi i rozdrażnieni. Odnosimy się opryskliwie do innych i z niczego nie potrafimy się cieszyć. Nie warto się męczyć po to, żeby inni byli zadowoleni. Życie mechaniczne nie jest, tym co nas uszczęśliwia.

Warto zadbać o siebie i swoje samopoczucie.

Każdy z nas ma swój własny charakter i nawyki, z którymi czuje się dobrze. Nie ma sensu walczyć z własnym głosem wewnętrznym i postępować wbrew własnej woli. Jeśli będziesz czuł się dobrze sam ze sobą, jeśli pokochasz siebie, to będziesz bardziej autentyczny dla innych. Dzięki temu, że każdego dnia będziesz traktować siebie dobrze, wzrośnie pewność siebie (o pewności siebie już pisałam tutaj). Łatwiej poradzisz sobie z problemami, w każdej sytuacji będziesz autentyczny i będzie to Twoim atutem. W towarzystwie nie będziesz zastanawiać się czy wypada coś powiedzieć czy nie. Po prostu to powiesz. A badania wskazują na to, że im bardziej jesteśmy autentyczni tym bardziej jesteśmy godni zaufania.

Jak to osiągnąć?

Aby osiągnąć taki spokój i poczucie spełnienia warto zadbać o dobre samopoczucie zarówno fizyczne jak i psychiczne. Dlatego każdego wieczoru daj sobie czas na chwilę zastanowienia się nad dniem, który minął. Zastanów się nad tym co było dobre tego dnia i podziękuj za to.

Postaraj się jak najczęściej mieć chwile tylko dla siebie. Nie patrz na innych, pomyśl czego Tobie potrzeba i znajdź na to czas. Innym nic się nie stanie, jak przez chwilę zajmiesz się sobą, a oni zejdą na dalszy plan.

Możesz prowadzić dziennik wdzięczności i notować kilka rzeczy, które uważasz za sukces w danym dniu. Na pewno przyjemnie będzie do tego wrócić np. w dzień, kiedy będzie trudno znaleźć coś dobrego. Bo nie oszukujmy się, każdy ma czasami dzień, kiedy nic się nie che i trudno wykrzesać z siebie jakiekolwiek pozytywne uczucia.

Brak jest ludzi idealnych.

Nie we wszystkim trzeba być perfekcyjnym. Przyjmuj życie takim, jakie jest i nie próbuj na siłę znaleźć humoru jeśli akurat go nie masz. Pozwól sobie na dzień w dresie i bez makijażu, jeśli akurat tego potrzebujesz.

Nie popadaj jednak w narcyzm i spójrz czasami na potrzeby innych. Postaraj się wszystko zbilansować, tak żeby za dużo nie stracić, ale nie dać się stłamsić i omotać.

Autentyczność to Twoja siła. Nie wada.

Odsyłam Was jeszcze do artykułów na ten temat.

Przydatne artykuły

Artykuł 1 , 2 , 3 i 4

Ja osobiście bardzo się cieszę, że podjęłam decyzję, która była w pełni ze mną zgodna. Porzuciłam prace na etacie i poszłam na „swoje”. Historię na ten temat możecie przeczytać np. tutaj.

Do napisania wpisu jednak skłoniło mnie coś innego. Ktoś zwrócił mi uwagę, że powiedziałam coś złego w kierunku innej osoby. Zostałam pouczona, że nie powinnam się tak zachowywać.  Ja natomiast poczułam się w towarzystwie bardzo swobodnie, co wcześniej było dla mnie trudne. Dlatego powiedziałam coś, co akurat chciałam powiedzieć. Nie zastanawiałam się co inni sobie pomyślą. Nie wiem co pomyśleli, ale rozmawiamy normalnie, w relacjach nic się nie zmieniło, więc raczej się nie obrazili.

A Ty żyjesz w zgodzie ze sobą czy podporządkowujesz się otoczeniu?

odwaga

#PLANOWANIE# Nie bój się być odważnym, ale podejmuj racjonalne decyzje

Siedzę sobie i myślę o czym by tu dzisiaj napisać. I mam. Znalazłam temat, który ostatnio się u mnie dość często pojawia. Odwaga. Jakiś czas temu pisałam o naiwności. Dzisiaj napiszę coś o odwadze. Poniekąd wiąże się to z naiwnością, dlatego podlinkowałam ten tekst.

Odwaga

śmiała, świadoma postawa wobec niebezpieczeństwa

Definicja pochodzi ze słownika języka polskiego. W pierwszym przypadku, o którym napiszę niebezpieczeństwem jest brak środków do życia. W drugim ciężko mi sprecyzować dokładnie, ale może to być np. poczucie obowiązku.

Racjonalność

Człowiek racjonalny to taki, który przy podejmowaniu decyzji kieruje się logiką i rozumem.

Pierwszy przykład

Miałam ostatnio zlecenie do napisania na podobny temat. Było tam właśnie o tym, żeby być odważnym, ale podejmować racjonalne decyzje. To jeden z przykładów opisanych właśnie w tym wpisie. Moje decyzje opisane tam były odważne, ale zupełnie nieracjonalne. Mogłam pomyśleć racjonalnie i nie dać się oszukać.

Inaczej podjęłam decyzję o zmianie ścieżki kariery. Z etatu przeszłam na freelancing, pisałam już o tym kilkukrotnie np. tu, tu lub tutaj. Ta decyzja była podjęta wcześniej niż te poprzednie, ale była bardziej przemyślana i dzięki temu teraz jestem spokojniejsza. Z perspektywy czasu widzę, że była to jedna z lepszych decyzji w moim życiu. I dzięki temu, że odeszłam do tego racjonalnie, czyli nie trzymam się jednego pracodawcy i mam kilka źródeł dochodu, teraz mogę spać spokojnie. Bo kiedy okazuje się, że jeden z pracodawców nie ma w danej chwili dla mnie pracy, spokojnie mogę sobie inaczej zorganizować współpracę z innymi lub ewentualnie poszukać kogoś innego. Ale nie zostanę całkowicie bez dochodów i nie będę musiała być na utrzymaniu. Poradzę sobie sama i tylko ode mnie zależy jakie będzie moje wynagrodzenie. Ale nie zostanę całkiem bez grosza i wiem, że jakoś dam sobie radę.

I to jest właśnie podejście racjonalne. W razie kłopotów z jedną pracą masz inne dochody i nie zostaniesz z dnia na dzień bez kasy.

Drugi przykład

Ludzie często wyrzucają zwierzęta do lasu lub w inne miejsca. Trzeba mieć odwagę żeby przyjąć takie porzucone zwierzę do swojego domu. Jest to decyzja odważna, ale żeby połączyć to z racjonalnością trzeba najpierw takie zwierzę zabrać do weterynarza i zbadać. Wzięcie go do domu „na ślepo” może okazać się wielkim błędem. W rodzinie ostatnio pojawił się taki właśnie przygarnięty psiak. Suczka. Ludzie, którzy ją porzucili postąpili podle. Nie popieram takiego zachowania i chętnie zobaczyłabym jak taki człowiek sam czułby się poza domem. Jak odnalazłby się porzucony w lesie i zostawiony na pastwę swojego losu. Chciałabym żeby wszystkich, którzy porzucają zwierzęta spotkało coś takiego. Wiem, że może to egoistyczne, ale może dzięki temu ludzie nie byliby tacy lekkomyślni.

Wracając do historii. Suczka jak się okazało była w ciąży. Urodziły się dwa szczeniaczki.  Nie wiem czy została porzucona wcześniej, czy właściciele wiedzieli, że będzie miała szczeniaki.  Nie zmienia to jednak faktu, że zachowali się podle i strasznie. Teraz pieski dzięki odważnej decyzji (nie było wiadomo, czy pozostali domownicy zgodzą się przygarnąć psa) i racjonalnemu podejściu (wizyta u weterynarza) mają dom, w którym mogą być szczęśliwe.

Jak połączyć odwagę i racjonalność?

Odwaga i racjonalizm to nic trudnego. Wystarczy przy podejmowaniu decyzji użyć rozumu, przekalkulować wszystkie za i przeciw (jeśli mamy wystarczająco dużo czasu) i na tej podstawie podjąć decyzję. Ewentualnie kiedy czasu brakuje można bazować na wcześniejszych doświadczeniach lub zapytać kogoś o radę.

 

A Wy jak postępujecie? Łączycie ze sobą te dwa pojęcia przy podejmowaniu decyzji?

nieużywane ubrania

#PLANOWANIE# Nieużywane ubrania – co z nimi zrobić?

Macie w domu jakieś nieużywane ubrania, które Wam się znudziły a są w dobrym stanie? Ja miałam ich dość sporo i znalazłam rozwiązanie, które pozwala jeszcze zarobić na tych używanych ubraniach.

Masz za dużo ubrań? Jest na to sposób

Jestem osobą, która ma sentyment do ubrań i innych rzeczy. Do minimalistki mi bardzo daleko. Jest jednak taki czas kiedy uda mi się odłożyć coś z rzeczy, które mam w szafie. Często są to rzeczy na mnie za małe lub za duże (ciągle walczę o swoją sylwetkę i bywa, że uda mi się trochę schudnąć :)). Przy ostatnich porządkach odłożyłam trochę ubrań, pozbierałam też te, które zalegały już trochę dłużej schowane „na czasy, które nigdy nie nadejdą.” I kolejny już raz zastanawiałam się co z tym wszystkim zrobić, bo wyrzucić było szkoda. Któregoś dnia przeglądałam jedną z grup na facebooku i wyczytałam tam, że istnieje coś takiego jak internetowy secondhand.

Remix shop – co to takiego?

Remix shop to internetowy second hand, który umożliwia sprzedaż ubrań, które u nas zalegają, a innym mogłyby się przydać. Jak to działa? Wystarczy zarejestrować się na ich stronie, zamówić Remix Bag (specjalna torba na ubrania) i oczekiwać na zyski.

Niczym nie musisz się martwić.

Torbę przesyłają na swój koszt, ładujesz do niej ubrania, przez stronę zamawiasz kuriera, który odbiera od Ciebie paczkę i oczekujesz na przetworzenie swoich rzeczy. Ten proces trwa dość długo, ale wydaje mi się, że warto czekać. Pracownicy robią wtedy selekcję ubrań i wybierają te, które nadają się do sprzedaży, bo niestety nie wszystkie się nadają. Musisz mieć super szczęście albo wysłać im nie noszone ubrania żeby zaakceptowali wszystkie. Kiedy selekcja dobiegnie końca oni sami wystawiają Twoje rzeczy na sprzedaż a Ty masz wgląd w to, które ubrania zaakceptowali i za ile, które planują sprzedać. Prowizja dla Ciebie to 20% od każdej sprzedanej sztuki. Na tablicy sprzedaży widzisz wszystkie kwoty i zysk, jaki możesz mieć z danej rzeczy. Jest opcja szybkiej sprzedaży, ale wtedy dostaniesz tylko kilka groszy za ubranie i moim zdaniem nie opłaca się. Warto chwilę dłużej poczekać i mieć większe zyski.

Przy zamówieniu płatnej opcji Premium możesz otrzymać z powrotem rzeczy, które uznali za niezdatne do sprzedaży. Przy opcji darmowej rzeczy te są przez nich utylizowane.

Mój panel z ubraniami, które są wystawione na sprzedaż. Kilka już się sprzedało 🙂

 

Co o tym myślicie? Ja już czekam na moje pierwsze zyski i jak tylko nazbieram kolejną paczkę ubrań, na pewno wyślę ją do nich.