#PLANOWANIE# Jak nie popaść w tarapaty finansowe kiedy nie masz stałej pensji

Problemy finansowe – jak ich uniknąć?

Kiedy pracujesz na etacie i masz uzgodniona stałą pensję , którą otrzymasz co miesiąc możesz sobie zaplanować wydatki. Zwyczajnie wiesz, ile masz do dyspozycji. A co kiedy Twoja pensja w każdym miesiącu jest inna?

Jestem freelancerem, ale raczej nietypowym. Pracuję zarówno w biurze jak i w domu. W każdym miesiącu osiągam inne przychody, w zależności od ilości pracy i ludzi, a którymi współpracuję. Dzisiaj przedstawię wam moje sposoby na osiągnięcie płynności finansowej wtedy, kiedy nie ma się pewnego źródła dochodu.

Postaraj się znaleźć pewne źródło dochodu, które da Ci gwarantowaną sumę

Wiem, że to może wydawać się absurdalne, ale to tak naprawdę może wnieść bardzo dużo do planowania budżetu. W zależności od branży jaką się zajmujesz jako freelancer (jeśli oczywiście nie pracujesz na etacie, bo wtedy ten punkt już masz odhaczony) warto poszukać klienta, który będzie dawał mniej więcej taką samą liczbę zleceń lub (jak w moim przypadku), kiedy praca opiera się na wykonaniu takiej samej ilości roboty, który będzie gwarantował ci stałą pensję.

Jak można to osiągnąć?

Są zajęcia, których dobre wykonanie zależy od rynku i sytuacji chwilowej, ale jeśli masz do zrobienia tyle samo (w jednym tygodniu zajmie ci to dwa dni, a w innym cztery) nie ma sensu spierać się o pensję uzależnioną od ilości pracy (godzin spędzonych przy komputerze), bo w skali miesiąca wyjdzie ich mniej więcej tyle ile się zakłada. Ja np. umówiłam się, że przez trzy dni przyjeżdżam do biura, a pozostałe dwa jestem pod telefonem. I nie ma znaczenia czy w biurze siedzę całe trzy dni po 8 godzin czy w jakiś innych proporcjach. Umowa obejmuje stałą kwotę za dzień spędzony w biurze i stałą kwotę za dzień spędzony w domu, ale pod telefonem. Myślę, że to jest uczciwy układ.  Dzięki temu mam wypracowany dochód, który jest pewny i to na jego podstawie planuję większość domowego budżetu.

Bierz dodatkowe zlecenia, ale nie przesadzaj

Ilość dodatkowych zleceń, które możesz wziąć analizuj na bieżąco. W cięższym tygodniu, kiedy siedzę długo w biurze jestem w stanie napisać coś dla jednego dodatkowego klienta. Ale już w kolejnym mogę wziąć kilka dodatkowych zleceń. Wiadomo, że nie uda się nigdy zgadnąć kiedy będzie ten luźniejszy czas, ale też rzadko zdarza mi się brać kilka zleceń z takim samym lub podobnym terminem realizacji. Mam już co prawda jakieś doświadczenie i niektóre rzeczy potrafię przewidzieć, ale zdarzają się „wpadki.” Wtedy trzeba czasami się przemęczyć i poświęcić więcej czasu na pracę niż się założyło.

Miej na koncie jakąś ustaloną minimalna kwotę, poniżej której nie schodzi stan twojego konta

To może wydawać się trudne, zwłaszcza na początku. Myślę jednak, że warto zostawić sobie pewną kwotę i kiedy stan konta do niej się zbliża ograniczyć wydatki (w miarę możliwości oczywiście). Mam tutaj na myśli wydatki na głupoty, bo wiadomo, że kiedy potrzebujesz na jedzenie czy inny potrzebne rzeczy to nie zawahasz się z tych pieniędzy skorzystać. Powiedzmy, że może to być taki debet w koncie, ale bez oprocentowania.

Staraj się nie wydawać nigdy wszystkiego do końca

Patrz punkt wyżej. Jeśli masz tak jak ja, że pieniądze spływają ci w różnych terminach i trwa to mnie więcej przez cały miesiąc to zaplanuj wydatki, ale staraj się nie kupować wszystkiego od razu. Poczekaj aż przyjdzie przelew i kup kolejną rzecz z listy. U mnie się to sprawdza doskonale. Dzięki temu nie zostaję bez pieniędzy na kawę czy wyjście do kina, ale za to z nową lampą.

Odkładaj z końcówek

Niektóre konta (nie wiem czy już teraz nie wszystkie) mają taką fajna opcje, że robiąc zakupy i płacąc kartą system automatycznie ściąga kwotę, która została do pełnej. Czyli np. płacisz 6,75 a system ściąga ci z konta 3,25 i odkłada na osobne subkonto. Opcja ta działa też przy przelewach. u mnie za każdy przelew zabiera sobie bodajże 5 zł. Oczywiście te pieniądze nie giną  nie są to żadne opłaty. W ten sposób można nazbierać ładną sumkę do wykorzystania w chwili kryzysu. Zwłaszcza jeśli często robisz zakupy przy użyciu karty. Mnie ostatnio ta kwota lekko poratowała 🙂

I ostatnie. Nie pracuj za darmo.

Nawet jeśli jesteś początkujący. Owszem kilka zleceń na próbę możesz wziąć za mniejsze stawki, ale nie przeciągaj tego zbyt długo. I nie daj sobie wmówić, że ktoś miał gorszy miesiąc to twoja wypłata będzie mniejsza. Szczególnie kiedy ty wykonujesz swoją pracę dobrze, a inni ją psują. Z przyczyn zależnych lub niezależnych od siebie.

Jeśli to ty cos popsujesz, okej. Przyznaj się i przyjmij ewentualnie mniejsze pieniądze, ale tylko w momencie kiedy z tego powodu ktoś inny poniesie stratę. Udokumentowaną stratę.

 

Aby osiągnąć i utrzymać płynność finansową trzeba mieć głowę na karku i pokłady pewności siebie. Jeśli za każdym razem pozwolisz się „wysterować” to ty na tym stracisz. Nikt inny.

Mam nadzieję, że skorzystacie z moich wskazówek. Ja z kilku już korzystam, a kilka zamierzam wprowadzić w najbliższym czasie. Przede wszystkim jednak muszę zdobyć więcej pewności siebie, bo widzę po sobie, że ona daje dużo w tej kwestii. Bez niej ciężko negocjować z pracodawcą.

Co myślicie o tym temacie?

 

 

 

bądź autentyczny

#PLANOWANIE# Pozwól sobie być tym, kim naprawdę jesteś

Bądź autentyczny. Jesteś wolnym człowiekiem.

Dlaczego podpinam ten temat pod planowanie? Postaram się wyjaśnić wszystko w dalszej części wpisu.

Często jest tak, że otoczenie, w którym żyjemy wywiera na nas presję, po wpływem, której próbujemy się podporządkować innym. Nie jest to dobre, bo nie żyjemy wtedy zupełnie w zgodzie ze sobą. Jeśli nie czujemy się dobrze we własnym ciele, jesteśmy nerwowi i rozdrażnieni. Odnosimy się opryskliwie do innych i z niczego nie potrafimy się cieszyć. Nie warto się męczyć po to, żeby inni byli zadowoleni. Życie mechaniczne nie jest, tym co nas uszczęśliwia.

Warto zadbać o siebie i swoje samopoczucie.

Każdy z nas ma swój własny charakter i nawyki, z którymi czuje się dobrze. Nie ma sensu walczyć z własnym głosem wewnętrznym i postępować wbrew własnej woli. Jeśli będziesz czuł się dobrze sam ze sobą, jeśli pokochasz siebie, to będziesz bardziej autentyczny dla innych. Dzięki temu, że każdego dnia będziesz traktować siebie dobrze, wzrośnie pewność siebie (o pewności siebie już pisałam tutaj). Łatwiej poradzisz sobie z problemami, w każdej sytuacji będziesz autentyczny i będzie to Twoim atutem. W towarzystwie nie będziesz zastanawiać się czy wypada coś powiedzieć czy nie. Po prostu to powiesz. A badania wskazują na to, że im bardziej jesteśmy autentyczni tym bardziej jesteśmy godni zaufania.

Jak to osiągnąć?

Aby osiągnąć taki spokój i poczucie spełnienia warto zadbać o dobre samopoczucie zarówno fizyczne jak i psychiczne. Dlatego każdego wieczoru daj sobie czas na chwilę zastanowienia się nad dniem, który minął. Zastanów się nad tym co było dobre tego dnia i podziękuj za to.

Postaraj się jak najczęściej mieć chwile tylko dla siebie. Nie patrz na innych, pomyśl czego Tobie potrzeba i znajdź na to czas. Innym nic się nie stanie, jak przez chwilę zajmiesz się sobą, a oni zejdą na dalszy plan.

Możesz prowadzić dziennik wdzięczności i notować kilka rzeczy, które uważasz za sukces w danym dniu. Na pewno przyjemnie będzie do tego wrócić np. w dzień, kiedy będzie trudno znaleźć coś dobrego. Bo nie oszukujmy się, każdy ma czasami dzień, kiedy nic się nie che i trudno wykrzesać z siebie jakiekolwiek pozytywne uczucia.

Brak jest ludzi idealnych.

Nie we wszystkim trzeba być perfekcyjnym. Przyjmuj życie takim, jakie jest i nie próbuj na siłę znaleźć humoru jeśli akurat go nie masz. Pozwól sobie na dzień w dresie i bez makijażu, jeśli akurat tego potrzebujesz.

Nie popadaj jednak w narcyzm i spójrz czasami na potrzeby innych. Postaraj się wszystko zbilansować, tak żeby za dużo nie stracić, ale nie dać się stłamsić i omotać.

Autentyczność to Twoja siła. Nie wada.

Odsyłam Was jeszcze do artykułów na ten temat.

Przydatne artykuły

Artykuł 1 , 2 , 3 i 4

Ja osobiście bardzo się cieszę, że podjęłam decyzję, która była w pełni ze mną zgodna. Porzuciłam prace na etacie i poszłam na „swoje”. Historię na ten temat możecie przeczytać np. tutaj.

Do napisania wpisu jednak skłoniło mnie coś innego. Ktoś zwrócił mi uwagę, że powiedziałam coś złego w kierunku innej osoby. Zostałam pouczona, że nie powinnam się tak zachowywać.  Ja natomiast poczułam się w towarzystwie bardzo swobodnie, co wcześniej było dla mnie trudne. Dlatego powiedziałam coś, co akurat chciałam powiedzieć. Nie zastanawiałam się co inni sobie pomyślą. Nie wiem co pomyśleli, ale rozmawiamy normalnie, w relacjach nic się nie zmieniło, więc raczej się nie obrazili.

A Ty żyjesz w zgodzie ze sobą czy podporządkowujesz się otoczeniu?

odwaga

#PLANOWANIE# Nie bój się być odważnym, ale podejmuj racjonalne decyzje

Siedzę sobie i myślę o czym by tu dzisiaj napisać. I mam. Znalazłam temat, który ostatnio się u mnie dość często pojawia. Odwaga. Jakiś czas temu pisałam o naiwności. Dzisiaj napiszę coś o odwadze. Poniekąd wiąże się to z naiwnością, dlatego podlinkowałam ten tekst.

Odwaga

śmiała, świadoma postawa wobec niebezpieczeństwa

Definicja pochodzi ze słownika języka polskiego. W pierwszym przypadku, o którym napiszę niebezpieczeństwem jest brak środków do życia. W drugim ciężko mi sprecyzować dokładnie, ale może to być np. poczucie obowiązku.

Racjonalność

Człowiek racjonalny to taki, który przy podejmowaniu decyzji kieruje się logiką i rozumem.

Pierwszy przykład

Miałam ostatnio zlecenie do napisania na podobny temat. Było tam właśnie o tym, żeby być odważnym, ale podejmować racjonalne decyzje. To jeden z przykładów opisanych właśnie w tym wpisie. Moje decyzje opisane tam były odważne, ale zupełnie nieracjonalne. Mogłam pomyśleć racjonalnie i nie dać się oszukać.

Inaczej podjęłam decyzję o zmianie ścieżki kariery. Z etatu przeszłam na freelancing, pisałam już o tym kilkukrotnie np. tu, tu lub tutaj. Ta decyzja była podjęta wcześniej niż te poprzednie, ale była bardziej przemyślana i dzięki temu teraz jestem spokojniejsza. Z perspektywy czasu widzę, że była to jedna z lepszych decyzji w moim życiu. I dzięki temu, że odeszłam do tego racjonalnie, czyli nie trzymam się jednego pracodawcy i mam kilka źródeł dochodu, teraz mogę spać spokojnie. Bo kiedy okazuje się, że jeden z pracodawców nie ma w danej chwili dla mnie pracy, spokojnie mogę sobie inaczej zorganizować współpracę z innymi lub ewentualnie poszukać kogoś innego. Ale nie zostanę całkowicie bez dochodów i nie będę musiała być na utrzymaniu. Poradzę sobie sama i tylko ode mnie zależy jakie będzie moje wynagrodzenie. Ale nie zostanę całkiem bez grosza i wiem, że jakoś dam sobie radę.

I to jest właśnie podejście racjonalne. W razie kłopotów z jedną pracą masz inne dochody i nie zostaniesz z dnia na dzień bez kasy.

Drugi przykład

Ludzie często wyrzucają zwierzęta do lasu lub w inne miejsca. Trzeba mieć odwagę żeby przyjąć takie porzucone zwierzę do swojego domu. Jest to decyzja odważna, ale żeby połączyć to z racjonalnością trzeba najpierw takie zwierzę zabrać do weterynarza i zbadać. Wzięcie go do domu „na ślepo” może okazać się wielkim błędem. W rodzinie ostatnio pojawił się taki właśnie przygarnięty psiak. Suczka. Ludzie, którzy ją porzucili postąpili podle. Nie popieram takiego zachowania i chętnie zobaczyłabym jak taki człowiek sam czułby się poza domem. Jak odnalazłby się porzucony w lesie i zostawiony na pastwę swojego losu. Chciałabym żeby wszystkich, którzy porzucają zwierzęta spotkało coś takiego. Wiem, że może to egoistyczne, ale może dzięki temu ludzie nie byliby tacy lekkomyślni.

Wracając do historii. Suczka jak się okazało była w ciąży. Urodziły się dwa szczeniaczki.  Nie wiem czy została porzucona wcześniej, czy właściciele wiedzieli, że będzie miała szczeniaki.  Nie zmienia to jednak faktu, że zachowali się podle i strasznie. Teraz pieski dzięki odważnej decyzji (nie było wiadomo, czy pozostali domownicy zgodzą się przygarnąć psa) i racjonalnemu podejściu (wizyta u weterynarza) mają dom, w którym mogą być szczęśliwe.

Jak połączyć odwagę i racjonalność?

Odwaga i racjonalizm to nic trudnego. Wystarczy przy podejmowaniu decyzji użyć rozumu, przekalkulować wszystkie za i przeciw (jeśli mamy wystarczająco dużo czasu) i na tej podstawie podjąć decyzję. Ewentualnie kiedy czasu brakuje można bazować na wcześniejszych doświadczeniach lub zapytać kogoś o radę.

 

A Wy jak postępujecie? Łączycie ze sobą te dwa pojęcia przy podejmowaniu decyzji?

nieużywane ubrania

#PLANOWANIE# Nieużywane ubrania – co z nimi zrobić?

Macie w domu jakieś nieużywane ubrania, które Wam się znudziły a są w dobrym stanie? Ja miałam ich dość sporo i znalazłam rozwiązanie, które pozwala jeszcze zarobić na tych używanych ubraniach.

Masz za dużo ubrań? Jest na to sposób

Jestem osobą, która ma sentyment do ubrań i innych rzeczy. Do minimalistki mi bardzo daleko. Jest jednak taki czas kiedy uda mi się odłożyć coś z rzeczy, które mam w szafie. Często są to rzeczy na mnie za małe lub za duże (ciągle walczę o swoją sylwetkę i bywa, że uda mi się trochę schudnąć :)). Przy ostatnich porządkach odłożyłam trochę ubrań, pozbierałam też te, które zalegały już trochę dłużej schowane „na czasy, które nigdy nie nadejdą.” I kolejny już raz zastanawiałam się co z tym wszystkim zrobić, bo wyrzucić było szkoda. Któregoś dnia przeglądałam jedną z grup na facebooku i wyczytałam tam, że istnieje coś takiego jak internetowy secondhand.

Remix shop – co to takiego?

Remix shop to internetowy second hand, który umożliwia sprzedaż ubrań, które u nas zalegają, a innym mogłyby się przydać. Jak to działa? Wystarczy zarejestrować się na ich stronie, zamówić Remix Bag (specjalna torba na ubrania) i oczekiwać na zyski.

Niczym nie musisz się martwić.

Torbę przesyłają na swój koszt, ładujesz do niej ubrania, przez stronę zamawiasz kuriera, który odbiera od Ciebie paczkę i oczekujesz na przetworzenie swoich rzeczy. Ten proces trwa dość długo, ale wydaje mi się, że warto czekać. Pracownicy robią wtedy selekcję ubrań i wybierają te, które nadają się do sprzedaży, bo niestety nie wszystkie się nadają. Musisz mieć super szczęście albo wysłać im nie noszone ubrania żeby zaakceptowali wszystkie. Kiedy selekcja dobiegnie końca oni sami wystawiają Twoje rzeczy na sprzedaż a Ty masz wgląd w to, które ubrania zaakceptowali i za ile, które planują sprzedać. Prowizja dla Ciebie to 20% od każdej sprzedanej sztuki. Na tablicy sprzedaży widzisz wszystkie kwoty i zysk, jaki możesz mieć z danej rzeczy. Jest opcja szybkiej sprzedaży, ale wtedy dostaniesz tylko kilka groszy za ubranie i moim zdaniem nie opłaca się. Warto chwilę dłużej poczekać i mieć większe zyski.

Przy zamówieniu płatnej opcji Premium możesz otrzymać z powrotem rzeczy, które uznali za niezdatne do sprzedaży. Przy opcji darmowej rzeczy te są przez nich utylizowane.

Mój panel z ubraniami, które są wystawione na sprzedaż. Kilka już się sprzedało 🙂

 

Co o tym myślicie? Ja już czekam na moje pierwsze zyski i jak tylko nazbieram kolejną paczkę ubrań, na pewno wyślę ją do nich.

wielozadaniowość

#PLANOWANIE# Jedno- czy wielozadaniowość?

Każda praca ma swoje prawa i obowiązki. Każdy szef natomiast chciałby wielozadaniowości i produktywności. Jakie ja mam podejście do tego tematu? Jedno- czy wielozadaniowość – co wybieram? Zapraszam do lektury

Jedno- i wielozadaniowość

Jednozadaniowość to wykonywanie jednej czynności w danym momencie czasu. Analogicznie wielozadaniowość wiąże się z kilkoma zadaniami wykonywanymi jednocześnie w tym samym czasie.

Jak wiemy doba nie jest z gumy i nie da się jej rozciągnąć aby uzyskać dodatkowy czas. Ze wszystkim trzeba się zmieścić w 24 godziny. Ok. 1/3 doby zajmuje nam sen, drugie tyle praca zawodowa. Zostaje więc około 8 godzin na pozostałe czynności, których zawsze jest za dużo. Jak więc maksymalnie wykorzystać ten czas żebyśmy mieli poczucie spełnienia i zadowolenia?

Praca zawodowa

W pracy zawodowej zdecydowanie lepsza jest jednozadaniowość (w zależności od stanowiska tutaj może być jednak różnie). Wiadomo, że szef chciałby żeby wszystko było zrobione na wczoraj i najlepiej bez żadnego błędu. Jeśli wiemy co konkretnie mamy do zrobienia najlepiej rozplanować sobie pracę na całe 8 godzin i po kolei wykonywać zadania.

Nie zapominajmy o przerwach!

One też nam się należą. Egzekwujmy je od szefa. Gorzej jeśli pracujemy w dynamicznej branży kiedy dzieje się wiele rzeczy, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Kiedy nagle okazuje się, że trzeba pilnie rozwiązać jakiś problem a właśnie jesteśmy w trakcie wystawiania dokumentów czy pisania maila. W zależności od tego jak bardzo pilny jest problem polecam najpierw zakończyć pisanie maila i potem zająć się rozwiązywaniem problemu, resztę zadań przenosząc niestety w czasie lub delegując innym pracownikom. Sama czasami nie wiem za co zabrać się najpierw i wybucham kiedy dzwonią dwa telefony naraz a ja nie wiem, który ważniejszy.

A co kiedy mamy „luz”?

Są dni kiedy problemów mamy więcej, ale są też takie kiedy wykonanie jednego zadania nie jest możliwe od razu. Trzeba je rozłożyć na cały dzień (np. poszukiwanie ładunku na giełdzie – nigdy nie jesteśmy w stanie oszacować kiedy wpadnie akurat ten, który nas interesuje.) Polecam między jednym a drugim odświeżaniem giełdy, zająć się innymi rzeczami. Wpatrywanie się w monitor, na którym nic się nie dzieje przez dłuższy czas nie należy do zajęć najprzyjemniejszych. Powoduje to dodatkowo nagłe spowolnienie czasu. Wtedy 5 minut wydaje się wiecznością.

Uwierz mi lepiej dla Ciebie kiedy robisz coś innego niż tępe wpatrywanie się w pusty ekran. Przynajmniej nikt nie powie, że znowu nic nie robisz.  Kiedy mam właśnie dzień długiego poszukiwania jednaj rzeczy i szukam sobie innych zajęć na zapełnienie wolnego czasu. Dlatego w miarę możliwości polecam rozsądne rozkładanie sobie zadań na całe osiem godzin. Mniejsze prawdopodobieństwo popełnienia błędu i mniej zmarnowanego czasu. Kiedy mamy co robić czas płynie szybciej i ani się obejrzysz a już wracasz do domu ewentualnie kończysz pracę jeśli pracujesz w domu. Wtedy obowiązują trochę inne zasady, ale o tym poczytasz tutaj lub tutaj.

Obowiązki domowe

Tutaj chyba najłatwiej jest połączyć ze sobą kilka czynności i wykorzystać wielozadaniowość. Chociażby najprostsze słuchanie radia. Nie znam osoby, która podczas słuchania radia nie robi nic innego, zwykle radio jest tłem przy wykonywaniu codziennych obowiązków. Ja zwykle zakładam słuchawki bezprzewodowe i krzątam się po domu pląsając przy okazji do muzyki.

Jeśli chodzi o moje sposoby na łączenie obowiązków to najprościej połączyć ze sobą te same czynności. Krojąc owoce czy warzywa do obiadu zastanów się czy nie będziesz potrzebować ich do innego posiłku. Pokrój więcej za jednym zamachem. Dzięki temu masz dwie korzyści: jeden raz zmywasz nóż i deskę oraz szybciej przygotujesz kolejny posiłek. Część składników przecież masz już przygotowaną. Z racji tego, że zmywanie jest moją piętą Achillesową takie rozwiązanie stosują dość często.

Przyjemności i czas dla siebie

Dobrze sprawdza się łączenie obowiązków z przyjemnościami. Tu chyba jest najwięcej możliwości. Chociażby to słuchanie radia. Muzyka nastraja nas pozytywnie i daje nam „kopa” do działania, nie myślimy o obowiązkach jako o czymś, co robimy za karę, sprawiają nam wtedy więcej radości (przynajmniej ja tak mam). Najczęściej obowiązki łączę z oglądaniem seriali. Dzisiejsze czasy pozwalają na to żeby serial oglądać wtedy kiedy nam pasuje, niekoniecznie wtedy kiedy akurat jest emisja w tv. Poza tym te reklamy mnie rozbrajają.

Jeśli już zdarzy mi się oglądać coś w tv to na reklamach mam inne zajęcie, zwykle gazeta lub krzyżówka. Ale bez sensu jest oglądanie serialu z reklamami kiedy w internecie można w tym czasie obejrzeć dwa odcinki. Nawet jeśli są osoby, które nie potrafią być wielozadaniowe to tym bardziej im opłaca się oglądanie na internecie, zaoszczędzają średnio 20 minut na każdym odcinku. Osobiście, jako że nie lubię bezczynnie siedzieć czy leżeć przed telewizorem najczęściej oglądam seriale podczas gotowania i sprzątania. Wtedy do oglądania wykorzystuję telefon, który jest bardziej mobilny. Telewizor oglądam tylko podczas prasowania. Lub kiedy jestem chora i nie mam na nic siły.

Moje porady

Ogólnie wielozadaniowość pozwala nam na wykonywanie kilku czynności jednocześnie (dwie to liczba optymalna) co dzięki ich połączeniu w wielu przypadkach pozwala nam zyskać więcej czasu dla siebie kiedy możemy odpocząć. Myślę, że to ma pozytywny wpływ na nasze zdrowie, bo życie w biegu bardzo mocno może odbić się na naszym zdrowiu zarówno psychicznym jak i fizycznym. Zalecam jednak rozsądne podejście do łączenia zadań i szacowanie co może przynieść nam lepsze korzyści, bo może zdarzyć się tak, że podczas połączenia ze sobą dwóch zadań, które mamy do wykonania żadne z nich nie będzie wykonane poprawnie i więcej czasu zajmie nam później ich poprawienie lub w gorszym przypadku naprawa poważnego błędu, który może mieć poważne konsekwencje.

Łączmy więc ze sobą zadania, które nie wymagają od nas całkowitego skupienia, bo możemy sami sobie zrobić krzywdę i zabrać ten cenny czas, którego jest coraz mniej.

Podzielcie się swoimi sposobami na łączenie czynności. Chętnie czymś się zainspiruję.