#PLANOWANIE# Jak ogarnąć przestrzeń?

Dzisiaj wpis o tym jak ogarnąć przestrzeń wokół siebie żeby czuć się komfortowo i wszystko bez problemu pomieścić.

Jak ogarnąć przestrzeń?

Nie będę tutaj pisać o codziennych porządkach typu odkurzanie, zmywanie czy zamiatanie. Skupię się na porządkach w szafach i innych schowkach.

Swoją drogą od nowego roku trochę się u nas zmieniło w kwestii porządków. Zrobiliśmy listę wszystkich sprzętów, które mamy i zaznaczamy tam datę czyszczenia. Chodzi o generalne czyszczenie, bo wiadomo, że odkurzacz trzeba opróżniać praktycznie po każdym użyciu, ale jeśli chodzi o jego mycie to już robimy raz na jakiś czas. Tak samo ze zmywarką czy czyszczeniem pralki. Wydrukowany harmonogram wisi na lodówce i dzięki temu każdy może zobaczyć kiedy dany sprzęt był czyszczony. Czytaj dalej „#PLANOWANIE# Jak ogarnąć przestrzeń?”

porządki

#PLANOWANIE# Porządki, czyli dlaczego warto odkładać rzeczy na miejsce?

Zgubiłam ostatnio rękawiczki i buty. O ile buty prawdopodobnie są tam gdzie zakładam tak rękawiczki wyparowały. Porządki to jednak ważny aspekt życia w spokoju. Dlatego dzisiaj wpis o porządkach i odkładaniu rzeczy na swoje miejsce.

Każdy przedmiot ma swoje miejsce

Jest taka książka Marie Kondo – Magia sprzątania. Udało mi się ją przeczytać zanim trafiła we właściwe ręce. Jest tam rozdział poświęcony odkładaniu rzeczy na miejsce. Autorka pisze w nim, że nawet torebkę powinniśmy codziennie rozpakowywać i wszystkie (te najmniejsze elementy też) rzeczy odkładać na swoje miejsce. Ta akurat praktyka wydaje mi się niezbyt dobra, bo nie ma rano wystarczająco dużo czasu żeby to wszystko znowu zebrać i zapakować. I w pośpiechu łatwiej o czymś zapomnieć. Nie wyobrażam sobie codziennej porannej gonitwy za tymi rzeczami. Chusteczki w szufladzie w pokoju, pomadka w łazience, okulary przeciwsłoneczne jeszcze gdzieś indziej. Zwariowałabym. Chociaż pewnie to kwestia przyzwyczajenia i pewnego nawyku.
Czytaj dalej „#PLANOWANIE# Porządki, czyli dlaczego warto odkładać rzeczy na miejsce?”

#PLANOWANIE# Jak czytać więcej?

Kolejny wpis z cyklu #PLANOWANIE#. Tym razem coś o książkach. Zapraszam.

Do napisanie tego wpisu zainspirowała mnie gala rozdania Literackiej Nagrody Nike. W tym roku wygrała książka, a właściwie reportaże „Nie ma” autor M. Szczygieł.  Przy okazji jej „rozdania” media mówiły o statystykach czytania wśród Polaków. Niestety są one bardzo słabe. Według danych z badania przeprowadzonego przez Bibliotekę Narodową tylko 37 % z nas przeczytało przynajmniej jedną książkę, a tylko 9% deklaruje przeczytanie większej liczby książek (więcej niż siedem). Zdecydowanie zaliczam się do tej drugiej grupy, która niestety jest bardzo mała.

Czytaj dalej „#PLANOWANIE# Jak czytać więcej?”

planowanie posiłków

#PLANOWANIE# posiłków tak czy nie?

Moja połówka nie lubi planowania. Ja osobiście próbuję coś tam tworzyć i planować, ale z racji specyfiki zawodu nie zawsze te plany się sprawdzają. Dlatego nie planuję nigdy dnia od początku do końca. Mam pewne rzeczy, które są możliwe do zrealizowania i jednego dnia się uda a innego nie. Nie mam z tego tytułu problemów. Jeśli coś faktycznie jest pilne to czasem potrafię pracować dłużej i bardziej wytrwale niż zwykle. Albo zrobić coś kosztem czegoś innego, mniej ważnego. Czytaj dalej „#PLANOWANIE# posiłków tak czy nie?”

#PLANOWANIE# Moje kroki do szczęścia + recenzja Drive

Dzisiaj opowiem o tym, jakie kroki chcę podjąć aby żyć bardziej szczęśliwie. Wykorzystam część wskazówek z książki Układanka szczęścia (tutaj recenzja).

Co zamierzam zrobić?

Stając ostatnio na wadze szybko podjęłam decyzję, że czas wziąć się za siebie. Układanka szczęścia trochę bardziej mnie zmotywowała do zmian w życiu, ale ogólnie w kierunku szczęścia. A liczba na wadze zdecydowała o podjęciu kroków w kierunku odchudzania. I tak postanowiłam połączyć te dwie rzeczy i dążyć do jeszcze większej ilości szczęścia. Bo na brak szczęścia narzekać nie mogę. Ale na pewno mogę spróbować wygonić z życia rutynę i dodać jeszcze więcej spontaniczności. Jak chcę to zrobić?

Dieta

Nie przechodzę na jakąś specjalistyczną dietę. Chcę zmienić nawyki żywieniowe i wprowadzić do jadłospisu większą ilość owoców i warzyw. Chcę pić więcej wody i nie być już wielbłądem, któremu wystarczy szklanka wody, filiżanka kawy i od czasu do czasu jakaś herbata. Tak, do tej pory właśnie tyle piłam. Od tygodnia noszę ze sobą bidon z wodą i czuję już większe pragnienie. Wypijam dwa bidony po 750 ml dziennie. Planuję ustabilizować pory spożywania posiłków. I ograniczyłam słodycze. Mam nadzieję, że dzięki temu na początku ( w połączeniu z aktywnością fizyczną) uda mi się zrzucić zbędne kilogramy i oponkę z brzucha. A później pozwoli mi to utrzymać organizm w zdrowiu, bo dostarczę mu niezbędnych witamin.

Więcej ruchu

Ruch tak jak zdrowe jedzenie pomaga w utrzymaniu organizmu w zdrowiu i szczupłej sylwetki. Lubię sport, nie mam problemu z ruszaniem się, ale plan dnia i tryb życia, a szczególnie pogoda ostatnio nie sprzyjały ruchowi. Więcej czasu spędzałam na kanapie czy na krześle. Od czasu do czasu kiedy zaczynały mnie już boleć plecy szłam na podłogę się porozciągać. Lubię jogę, ale nie weszła mi jeszcze w nawyk i nie jestem odpowiednio rozciągnięta. Muszę popracować nad wieloma pozycjami. W ogóle byłam wcześniej bardziej aktywna, ale choroba mnie rozleniwiła i tak ciągnie się do teraz. Staram się codziennie wykonywać jakieś ćwiczenia albo chociaż spacerować.

Zmiana pracy

O pracy pisałam tez niedawno osobny wpis (tutaj). Podjęłam już jakieś kroki w tym kierunku. Mam nadzieję, że się uda.

Mniej rutyny (więcej szaleństwa)

Rutyna męczy mnie już jakiś czas. Staram się jednak przemycić jakieś miłe i przyjemne chwile albo w jakiś inny sposób zmienić tą codzienność. Samo wprowadzenie sportu już wypędza tą monotonię i w jakiś sposób urozmaica dzień. Dodatkowo jakieś chwile dla siebie (np. wspólnie obejrzany film zamiast czytania książki) i jakoś to się klei. Jeśli chodzi o szaleństwo to chciałabym mieć czas na czytanie i inne ulubione zajęcia, ale też zamiast myśleć, że chcę wieczór spędzić z książką, ubrać się i pójść na spacer. Albo wsiąść w samochód i gdzieś pojechać. Na czytanie czas znajdzie się gdzieś pomiędzy wszystkimi innymi czynnościami. Jednym zdaniem: chciałabym być bardziej spontaniczna. Nie patrzeć tylko na to co już znam, ale starać się przemycać do codzienności również inne, nieodkryte do tej pory (lub rzadko wykonywane) czynności.

Mam teraz dla was jeszcze kilka słów o kolejnym filmie, który oglądałam wczoraj.

Drive to film bardzo podobny do poprzedniego, który niedawno oglądałam (recenzja). Różni się tym, że dostał kilka prestiżowych nagród. Np. złota palma dla najlepszego reżysera. I jest nagrany na podstawie powieści Jamesa Sallisa o tym samym tytule. Tym razem kolejny raz mamy pewnego kierowcę, który pracuje jako kierowca dla złodziei. Chce pomóc mężowi swojej sąsiadki w spłaceniu długu. Niestety akcja kończy się fiaskiem. Jest tutaj trochę więcej przemocy, ale spokojnie kobiety mogą go obejrzeć, bo wątek „miłosny” też jest dość dobrze pokazany. Polecam.