Zupa krem z dyni na słodko i ostro

[et_pb_section bb_built=”1″][et_pb_row][et_pb_column type=”4_4″][et_pb_text _builder_version=”3.0.105″ background_layout=”light”]

Zupa krem z dyni idealna na jesień. Z racji pory roku i sezonowości dyni, która teraz jest w pełnej okazałości zajadam się ostatnio zupami z dyni. Jadłam już dwie wersje na ostro, ale ta na słodko cieszy się u nas w domu największym powodzeniem i przyrządzamy ją często.

Na ostro próbowałam z przepisu Ani. Wyszła mi trochę inna, bo miałam akurat inną dynię. Jak się okazuje nie każda dynia nadaje się do wszystkiego. Nie pytajcie tylko jaką dynię wykorzystuję, bo nie mam pojęcia. Dynie same się nasiały na polu, które kiedyś docelowo będzie domem brata. Są duże, ważą jakieś 10-15 kg. W tym roku mają miąższ pomarańczowy. W zeszłym dynie działkowe miały też miąższ zielony, z tego robiłam tą zupę, która wyglądała inaczej niż powinna (miała inny kolor).
Ogólnie dynie mają wbrew pozorom sporo wartości odżywczych. Same w sobie są raczej mdłe i bez smaku, ale po ugotowaniu i przyprawieniu można się nimi zajadać do woli.
Na niedzielę często pijamy kompot z dyni. Rodzice źle wspominają kompot z dyni od swoich dziadków, ale gotują i jest smaczny. Widocznie mają inną recepturę.

 

Zupa krem z dyni na słodko:

Składniki:
– dynia,
– mleko,
– cukier lub cukier wanilinowy,
– aromat (ja używam migdałowego)

Nie podaję proporcji, bo wszystko zależy od tego ile chcemy mieć zupy. Na trzy porcje ostatnio miałam ok 1 kg musu z dyni.

Przygotowanie:
Dynię gotujemy do miękkości i blendujemy. Można ugotować więcej i gotowy mus zamrozić. Kiedy najdzie nas ochota na zupę wyjmiemy z zamrażarki i szybko przygotujemy ciepłą zupę.
Mus łączymy z mlekiem, cukrem i olejkiem. Dopasowujemy smak do siebie. Na 1 kg dyni dałam ostatnio opakowanie cukru wanilinowego i odrobinę olejku do smaku. Powinna powstać konsystencja budyniu. Jeśli wolcie bardziej rzadką dajecie więcej mleka. Czekamy aż się zagotuje i gotowe.
Ja jadam ją z zacierką, ale można jeść bez makaronu lub z każdym innym drobnym makaronem.

Zupa dyniowa na ostro: 

Składniki:
– 600 g dyni,
– 600 ml bulionu warzywnego,
– 220 ml mleczka kokosowego,
– 3 ząbki czosnku,
– 1 duża cebula,
– 1  łyżeczka curry,
– 2 papryczki chilli (może być papryka ostra mielona)
– 2 łyżki przecieru lub passaty pomidorowej,
– 3 łyżki oleju,
– sól i pieprz do smaku.

Przygotowanie:
Rozgrzewamy piekarnik do 190 stopni. Umytą dynię kroimy na grube plastry. Rozkładamy na blaszce posmarowanej tłuszczem lub wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy około 30 minut (aż będzie miękka).
W międzyczasie smażymy cebulę pokrojoną w kostkę. Po chwili dodajemy pokrojony czosnek. Podczas smażenia dodajemy curry i solimy. Następnie zalewamy ciepłym bulionem i dodajemy pomidory.
Dynię miksujemy na mus i łączymy z mlekiem kokosowym. Całość dodajemy do buliony doprawiając jeszcze solą i pieprzem w razie potrzeby. Dodajemy pokrojoną papryczkę chilli (lub odrobinę zmielonej). Gotować razem około 15 minut. Podawać z uprażonymi pestkami dyni lub grzankami. Myślę, że groszek ptysiowy też będzie się nadawał.

Dla urozmaicenia smaku można bulion ugotować osobno z dowolnych warzyw i zmiksować potem wszystkie razem z dynią.
Nie próbowałam, ale mam taką podpowiedź od sąsiadki. Chociaż polemizowałabym, bo ostatnio zmiksowałam warzywa do zupy krem z kukurydzy i popsułam jej smak (nie chciałam żeby warzywa się zmarnowały, a przez to jadłam trzy dni niesmaczną, kukurydzianą papkę). Przymierzam się do ugotowania dużej ilości bulionu, zbieram pojemniki do mrożenia, ale czekam na większą przestrzeń i większą zamrażarkę.

Uwielbiam jeść na kolację tą pierwszą, słodką wersję. Idealna na zimne, jesienne wieczory i nie przybywa po niej dodatkowych kg 🙂

Zachęcam Was do korzystania z sezonowych owoców i warzyw. Są w miarę tanie i najbardziej naturalne w tym okresie, bo np. jabłka na wiosnę czy latem nie smakują już tak samo. Tak samo z kapustą kiszoną. Teraz smakuje najlepiej.

P.S. Uważajcie jak będziecie łapali się kilku zajęć jednocześnie. Łatwo pogubić się z pieniędzmi i nie wiedzieć co do czego ma być i komu ile oddać (głownie mam taki problem jeśli chodzi o moją firmę, bo teoretycznie cały zarobek idzie dla pracownika, ale jak robię jakieś zakupy to często wykładam ze swoich i potem na koniec gubię się w wyliczeniach). Chyba czas prowadzić szczegółowe rozpiski budżetu.

[/et_pb_text][/et_pb_column][/et_pb_row][/et_pb_section]

Zobacz mnie w mediach
Podziel się
FacebookEmailTwitter