Zmieniłam pracę co dalej?

Zmiana pracy zawsze wiąże się z dodatkowym stresem. Rzadko kiedy przebiega bezstresowo i spokojnie. Właśnie osiągnęłam jeden z postawionych ostatnio sobie celów.  Zmieniłam pracę. Mam nadzieję, że na lepsze. Więcej pracuję z domu, nie musze nigdzie jeździć, mam większą swobodę działania. Ale miałam dość trudną „przeprawę.”

Pierwszy tydzień już za mną.

Praca jest w zawodzie (tak można to nazwać, bo w branży, w której mam wykształcenie). Właściwie robię to samo co do tej pory, ale mam większą swobodę. Liczą się efekty a nie to gdzie i ile pracuję. Mogę sobie leżeć z brzuchem do góry i patrzeć w sufit jak nic się nie dzieje i żadne autko nie stoi bez ładunku.  Mogłabym spać do której mi się podoba, ale nauczyłam się, że warto wstawać mniej więcej o stałej porze i pracować w określonych godzinach. Zwykle jednak czas przy komputerze leci tak szybko, że ani się obejrzę a jest już 16 albo 17. Czasem uda mi się zrobić coś ponad obowiązki, które mam z nowej pracy, a czasem nawet tego nie jestem w stanie ogarnąć do końca. Niestety takie są skutki pracy z ludźmi. Pracy, w której jej powodzenie zależy od innego człowieka. W każdym razie ja osobiście wolę pracować od rana i w miarę możliwości zrobić sobie przerwę w ciągu dnia. Mam spore możliwości, ale na dzień dzisiejszy raczej pracuję mniej więcej od 8 do 16.  Żeby pracować z kawiarni albo innego miejsca musiałabym mieć towarzystwo, nie lubię siedzieć sama w kawiarni. Dlatego pracuję sobie spokojnie z domu. 

Miałam okazję się wykazać.

Wydawało się tak spokojnie i bez stresów. Tylko przez dwa dni. Potem się zaczęło. Najpierw ktoś próbował wymusić na mnie poczucie winy za błąd, który sam popełnił. potem miałam wycieczkę na akcję ratunkową. Najpierw musiałam odkryć co w ogóle się stało i dlaczego. Dlaczego się stało nie wiem do tej pory, trzeba poczekać na protokół. Nie będę wchodzić w szczegół, bo to spawy firmowe i nie można o tym mówić publicznie. Najważniejsze, że akcja chociaż częściowo dobrze się  skończyła. Na całkowite zakończenie trzeba jeszcze poczekać.

Co dalej?

Praca ma dać większe zarobki, więc jakoś można je wykorzystać. W planach jest kilka wyjazdów. Oprócz tego mam swoje własne plany, które mają dać zyski pasywne. Jeśli nie wiecie to mój sklep już działa, ale nie ma w nim jeszcze zbyt wiele. Siłą rzeczy więc jednym z planów jest jego rozwinięcie i stworzenie nowych produktów. Nad jednym pracuję od stycznia. Wydawało mi się, że już skończyłam, ale niestety muszę dopisać więcej treści. Nie zdradzę jeszcze co to jest.

W związku z możliwościami jakie daje mi praca i czasem wolnym, który być może się pojawi (takie mam założenie), należałoby popracować nad rozwojem firmy. Być może, że uruchomi się we mnie wreszcie jakakolwiek kreatywność i będę miała okazję popracować również nad blogiem. Chciałabym zwiększyć zasięgi i tworzyć ciekawe treści. Do tego chyba jednak jeszcze długa droga. Zrobię co w mojej mocy żeby się udało.

Lubicie swoją pracę? Bo ja bardzo.

 

 

Zobacz mnie w mediach
Podziel się
FacebookEmailTwitter