Współlokatorzy – Beth O’Leary #CZYTAJNIK# cz. 85

współlokatorzyWspółlokatorzy to udany debiut. Książka zaskoczyła mnie pozytywnie. Taka komedia romantyczna. Momentami śmiałam się na głos. Zaczyna się niepozornie, ale czyta się przyjemnie i szybko dochodzi się do tych kluczowych elementów historii.

Beth O’Leary – Współlokatorzy

Wydawnictwo: Albatros, 2019

Liczba stron: 432

Tłumaczenie: Robert Waliś

 

Współlokatorzy – krótki opis (bez spoilerowania)

Tiffy potrzebuje taniego mieszkania, ponieważ zerwał z nią chłopak i nie ma gdzie mieszkać. Leon natomiast pracuje w nocy i tylko w dzień spędza trochę czasu w mieszkaniu. Postanawia podzielić się z Tiffy. Niestety nie może przyjść na umówione spotkanie kiedy dziewczyna ma oglądać wnętrze. Zastępuje go jego dziewczyna, która nie widzi w Tiffy zagrożenia. Uważa ją za mało atrakcyjną.

Układ jest prosty. Mają się nigdy nie spotkać, ponieważ Tiffy pracuje w dzień i może przyjść do mieszkania o określonej godzinie, ale rano musi je opuścić. Oboje skrupulatnie trzymają się uzgodnionych godzin. Aż do pewnego poranka. Wtedy sporo się zmienia. Nie są już sobie obcy, bo już się widzieli. Ale w jakich okolicznościach! Co dzieje się dalej? Nie mogę Wam powiedzieć. nie będzie przyjemności z czytania.

Moja subiektywna ocena

Historia na czasie. Wspólne łóżko, zapracowani bohaterowie. Problemy w pracy i w życiu. Dużo przyziemnych rzeczy. Nie jest to typowy romans. Sceny romantyczne zaczynają się ciekawie i z dreszczykiem i potem się urywają. To nadaje książce niepowtarzalnego uroku. Nie ma do czego się przyczepić. Pozytywna energia, dobry humor i ciekawe połączenia nadają powieści odpowiedni klimat i sprawiają, że z chęcią chce się powrócić do dalszej lektury.

Gdybym miała siły i czas przeczytałabym ją w jeden weekend. To takie oderwanie od typowych romansów i innych gatunków. Ten tytuł jest nietypową książką.

Moja ocena: 4,5/5.

Kolejna recenzja: Anna Rybkowska – Jednym tchem

Zobacz mnie w mediach
Podziel się
FacebookEmailTwitter