Taniec otworzył mnie na świat

Od kiedy tylko pamiętam lubiłam tańczyć. Do tej pory lubię, ale chyba bardziej podoba mi się jak tańczą inni. Zachwycam się programami tanecznymi, Taniec z Gwiazdami zawsze oglądałam z wypiekami na twarzy. Teraz już mi przeszło, ale jak mam okazje pooglądać kogoś kto tańczy to chętnie oglądam.

Jakie jest moje podejście do tańca?

Uwielbiam tańce towarzyskie. Szczególnie rumba i cha-cha. Umiem kilka podstawowych kroków i czasami je wykorzystuję jak gra odpowiednia muzyka. Nigdy jednak nie miałam okazji nauczyć się ich. Zawsze oglądam je w tv czy na jakiś turniejach. Zresztą raczej jestem z tych bardziej sztywnych ludzi i pewnie musiałabym bardzo długo uczyć się podstawowych kroków. Muzyki też chyba nie umiem słuchać w rytmie, bo moje podrygi często się z muzyką rozmijają. Ale historia z tańcem jest zupełnie inna. To jest tylko jakieś moje małe hobby i po prostu to lubię.

Moja historia

Moje początki z tańcem zaczęły się kiedy miałam jakieś 5 lat. Babcia (kolejna zasługa babci 🙂 razem z sąsiadką zaprowadziły mnie i koleżankę na pierwsze zajęcia z rytmiki. Koleżanka szybko się wypisała, a ja zostałam w zespole przez przeszło 20 lat. Kilka wpisów na ten temat pojawiło się już wcześniej w PODRÓŻNIKU.

Zespół specjalizuje się w tańcach ludowych, każdy region ma swoje kroki taneczne, które połączone są potem w jeden układ. Specyficzne piosenki i przyśpiewki w połączeniu ze strojem tworzą naprawdę spektakularne widowisko. Oczywiście nie każdy to lubi, bo to jest raczej specyficzna forma tańca. Układ łowicki i śląski były moimi ulubionymi. Poniższe obrazki pochodzą ze strony www.polalech.pl.

 

Strój śląski

Krakowiak

Strój łowicki

 

Ci , którzy czytają mnie już trochę dłużej wiedzą, że bardzo długo byłam szarą myszką i bałam się kontaktów towarzyskich. Udało mi się jednak przezwyciężyć moje lęki i chociaż nie miałam łatwego życia z tego powodu (tylko kilka osób potrafiło mnie zaakceptować) dzięki zespołowi zwiedziłam kawał świata i poznałam inne kultury.

Kraje, które odwiedziłam z zespołem to:

Austria, Bułgaria, Francja, Hiszpania, Węgry, Turcja, Cypr, Korea Południowa. W niektórych krajach byłam kilka razy. Wszystkie wyjazdy były festiwalami, gdzie oprócz wypoczynku mieliśmy też występy, które wymagały od nas przygotowań i wzięcia ze sobą strojów. Przy podróży samolotem było więcej komplikacji i planowania logistycznego (niektóre stroje ważą dużo, szczególnie te z elementami wełnianymi). Na niektórych festiwalach mieszkaliśmy u tamtejszych rodzin, oni się nami zajmowali, karmili nas i pilnowali terminów spotkań. Miałam też u siebie w domu Francuza i Turczynki w ramach ich przyjazdu na nasz festiwal w Polsce. To takie krótkie przybliżenie tematu. Mogłabym tańczyć dalej i zwiedzać świat, jednak dorosłość zweryfikowała wszystko i bardzo ciężko byłoby połączyć życie w zespole (tak zespól to druga rodzina!) z tym codziennym, w którym jest praca i inne obowiązki. Niczego jednak nie żałuję i mam przynajmniej mnóstwo zdjęć i wspomnień z każdego z wyjazdów. Dzisiaj taniec traktuję jako przyjemność i kiedy mam tylko możliwości to idę na występy żeby podziwiać kolejne pokolenia w tych pięknych strojach.

Mam dla Was niespodziankę. W związku z RODO przygotowałam prostą tabelkę, która zawiera najpotrzebniejsze informacje i powinna chronić bloggerów przed nowymi przepisami.  Jeśli macie ochotę to pobierajcie. Nie bójcie się na razie nie planuję wpisów newsletterowych, więc nie zasypię Was spamem. Dostaniecie tylko tą tabelkę.

 

 


Pod wpływem chwili i aktualnego zlecenia postanowiłam napisać ten wpis. Mam nadzieję, że Wam się spodoba i wniesie coś wartościowego na tego bloga.

Zobacz mnie w mediach
Podziel się
FacebookGoogle+EmailTwitter