#CZYTAJNIK# cz. 83 Marta Matulewicz – Singielka w Londynie. Spełnione marzenia

singielkaMarta Matulewicz – Singielka w Londynie. Spełnione marzenia

Wydawnictwo: Lira, 2019

Liczba stron: 304

Moje wrażenia po przeczytaniu książki

To już chyba ostatnia część. Chociaż może Pani Marta jeszcze nas zaskoczy. Tylko jak długo singielka może być singielką kiedy w koło tylu interesujących mężczyzn?

Czy znana nam już Ewa nadal jest singielką? Czy żałuje podjętych wcześniej decyzji? Tego Wam nie zdradzę. Powiem tylko, że nadal jest szalona i przeżywa szalone chwile. Ma dobrą pracę, mieszka w nowym mieszkaniu.  Zosia nadal jest z Pawłem i są szczęśliwi. Razem spędzają sporo czasu. Każde z nich sporo pracuje i rozwija się zawodowo. Ewa trochę dorosła, nie wpada już w takie tarapaty jak we wcześniejszych częściach. Tutaj jednak przeprowadza się aż dwa razy. Chodzi na randki i spotyka się z mężczyznami.

Moja subiektywna ocena

Tak samo jak poprzednie części czytało się szybko i przyjemnie. Gdyby nie zmęczenie, które ostatnio mnie dopada przeczytałabym w jedno, może dwa popołudnia. Nie wiem co więcej napisać. Przeczytajcie same.

Moja ocena: 4,5/5.

Kolejna recenzja: Nicholas Sparks – Z każdym oddechem.

Skoro o Singielce nie napisałam za wiele to napiszę coś innego.  Moje bieganie, które rozpoczęłam w maju ma się dobrze. Staram się biegać codziennie, chociaż ostatnio robę sobie bieg połączony ze spacerem, bo nie dają rady przebiec całego dystansu. Dopadło mnie jakieś dziwne zmęczenie, którego nie mogę się pozbyć. Mogłabym spać całym dniami i nie byłoby mi dość. Mam nadzieje, że to niedługo minie, bo pogoda taka ładna. Wypadałoby skorzystać i znaleźć jakieś fajne aktywności na świeżym powietrzu.

Ostatnio nie czytałam nawet moich ulubionych blogów. Na bieżąco jestem tylko z Anią i Agnieszką. Ale myśl o tym, że chciałabym mieć bardziej poczytnego bloga jakoś nie chce mnie opuścić. Tylko, że moje wpisy to od jakiegoś czasu same recenzja przeplatane podsumowaniami. Trochę słabo. Szukam weny i mobilizacji żeby napisać coś WOW i podtrzymywać wpisy na jakimś dobrym poziomie. Mam nadzieję, że cierpliwość popłaci i wreszcie coś z tego będzie. Albo może napiszę jakąś książkę? Mam już plan, konspekt i kawałek treści. Miałam się wziąć za uzupełnianie jej konkretnymi informacjami (to ma być konkretna książka przekazująca pewną wiedzę), ale wyszło jak zwykle. Czyli tak, że poszłam spać, bo byłam zmęczona.

Zobacz mnie w mediach
Podziel się
FacebookEmailTwitter