Powinno już mi brakować miejsca na nagrody

Naciągacze –  kolejny raz o nich napiszę. Już kilka teksów na ten temat pisałam, ale ostatnio bardzo mnie zirytowała jedna rzecz. oprowadza mnie to już do szewskiej pasji. Pewnie tym tekstem niewiele zmienię, ale będzie mi lżej na duszy.

O co chodzi z tymi nagrodami?

W tym roku odebrałam mnóstwo telefonów (gdzie te przepisy o RODO) z informacją, że firma XYZ obchodzi swoje dziesiąte urodziny. Wygrałam już kilka robotów kuchennych i mnóstwo kamerek samochodowych. Zupełnie za darmo. A nie, wróć! Za odebranie telefonu. Wystarczy tylko przyjść z osoba towarzyszącą i odebrać nagrodę. Przy okazji trzeba odsiedzieć swoje na spotkaniu i najlepiej kupić jakiś produkt w super promocji, po cenie 300% większej niż normalnie.

Powinnam już kupować nowe meble do kuchni, albo zarabiać na sprzedaży tych robotów. Ale nie odebrałam żadnego z tych „super prezentów.” Mama mi podpowiedziała ostatnio, że przy kolejnym telefonie mam powiedzieć, że potrzebuję nowe meble, bo nie mam już gdzie ustawiać swoich robotów.

Jak to wygląda?

Ludzie są teraz coraz bardziej ogarnięci i na zwykłe spotkania nie chcą chodzić to takie firmy wzięły się na sposób i dzwonią z informacją, że firma ma urodziny i z tej okazji przygotowali do odbioru prezent.  Rodzice z ciekawości odebrali swoją kamerkę (jest całkiem ok, ale sama bym takiej nie kupiła) to wiem jak to wygląda. Trzeba pójść na spotkanie gdzie firma przedstawia swoje produkty i przez około godzinę nawija makaron na uszy jakie te produkty są wspaniała i na pewno musisz je kupić. Są losowane jakieś rabaty i zniżki, przyznają jakieś kredyty. Wszystko po to żeby tylko ludzie kupowali ich produkty.

Są oczywiście tacy, którzy dają się naciągać, ale ja nie mam na to ani czasu ani ochoty. Poza tym ostatnio ciągle ktoś chce mnie na coś namówić. Na szczęście nauczyłam się odmawiać i nie dyskutować z takimi naciągaczami. I na dodatek robię to z uśmiechem. Współczuję tylko ludziom, którzy pracują jako naciągacze i muszą to robić. Nie mogłabym tak pracować. 

Z jednej strony to dobre do hartowania mojej asertywności, ale jeśli otrzymuję takie telefony co chwilę i jeszcze po drugiej stronie siedzi ktoś bardzo mocno uparty to jest to jednak męczące. Szlag mnie trafia jak po odebraniu telefonu słyszę te słowa, które znam już na pamięć. Najchętniej nie odbierałabym wcale od obcych numerów, ale to może jakiś telefon biznesowy albo jakiś inny, który jest ważny.

Zastanawiam się tylko co na to nowe przepisy RODO. Bo moim zdaniem powinni ścigać takie firmy, bo to przecież działanie na naszych danych osobowych.

Do Was też dzwonią tacy naciągacze? Jak sobie radzicie?

Zobacz mnie w mediach
Podziel się
FacebookGoogle+EmailTwitter