Podsumowanie lutego

Jeszcze kilka dni temu myślałam, że nie będę miała co pokazać na filmiku z lutego. Ale jednak nazbierało się trochę materiału. Zapraszam na filmik i do czytania.

Co się działo?

W lutym dość często chodziłam na basen. Zaczęłam ogólnie więcej się ruszać i moje ciało odczuło to raczej źle. Przez tydzień bolał mnie kręgosłup. Kilka wizyt na basenie i masaże wodne załatwiły sprawę. Dodatkowo trochę jogi i już jest ok. Postawiłam sobie diagnozę, że plecy bolą mnie od małej ilości ruchu albo od tego, że nagle zaczęłam się ruszać więcej. Fizjoterapeuta to potwierdził. Pisałam niedawno, że chciałabym odżywiać się zdrowiej i zgubić kilka zbędnych kilogramów. Odżywianie wychodzi ok, ale waga niestety niewiele się zmieniła od tego czasu. Liczę na to, że to jest proces długotrwały i na efekty będę musiała trochę poczekać. Ogólnie po samej zmianie sposobu odżywiania czuję się lżej.

Pogoda w tym miesiącu dopisała! Miałam okazje jeździć na rolkach i spacerować w miłych okolicznościach przyrody. Aż przyjemniej wychodziło się na powietrze. Sporo spacerowałam z piesełami, zdarzyło się nawet wspólne bieganie. Udało się zrealizować jeden z moich celów na luty. Zrobiliśmy sobie mały piknik na powietrzu. Jednego dnia rano byłam na lodowisku, a za dwie godziny spacerowałam nad jeziorem i łapałam promienie słoneczne.

Filmy

Udało mi się obejrzeć pięć filmów. Dwa z nich zrecenzowałam tutaj i tutaj. Ponadto obejrzałam jeszcze Zimową opowieść, Złodziejski kodeks i Cienkiego Bolka. Tak się złożyło, że żaden z tych filmów nie był odmóżdżający, co u mnie zdarza się bardzo rzadko. Najmniej ambitny był Cienki Bolek., ale mimo wszystko mogę go polecić. Jeśli chcesz obejrzeć jakąś komedię to warto sięgnąć po ten tytuł.

Książki

Tutaj luty zdecydowanie został z tyłu za styczniem. Przeczytałam 2,5 książki. Jeśli czytaliście poprzednią recenzję to wiecie dlaczego. A jeśli nie to przeczytajcie. Na marzec jak zwykle mam ambitne plany czytelnicze, ale zobaczymy jak wyjdzie. Będę miała trochę mniej pracy (przynajmniej tak się zapowiada) więc może uda się przeczytać więcej książek. Na biurku leży już Brian Tracy – Potęga pewności siebie, której recenzja miała być dawno temu. Zaczęłam słuchać jej w formie audiobooka w czasie relaxu i nie dokończyłam. „Mój” audiobook z youtuba został usunięty, więc znalazłam wersję papierową i wypożyczyłam z biblioteki. Nie jest mega gruba więc zakładam, że w najbliższym czasie skończę ją czytać.

To chyba tyle jeśli chodzi o mój luty. Marzec zapowiada się ciekawie. Szykuje się jeden wyjazd, który pozwoli przy okazji na odwiedziny u koleżanki.

POSTY W LUTYM

 

Zobacz mnie w mediach
Podziel się
FacebookEmailTwitter