#CZYTAJNIK# cz. 80 Anna Ficner-Ogonowska – Okruch

Okruch to ta książka, która u mnie na czytniku miała tylko 277 stron. Udało mi się zweryfikować czy jest w całości czy nie i przeczytałam.

Anna Ficner-Ogonowska – Okruch

Wydawnictwo: Znak, 2018

Liczba stron: 704

Moje wrażenia po przeczytaniu książki

Okruch to powieść kobyła. Ma aż 700 stron! Na szczęście czyta się dość szybko i można jakoś przebrnąć. Chyba, że kogoś nie interesują tego typu historie.

Na początku wszystko było okej, ale jak doszłam już pod koniec to trochę się zdenerwowałam. Autorka tak  wykreowała wydarzenia, że łatwo można było domyślić się co będzie dalej. W mojej karierze czytelniczej bardzo rzadko zdarza się, że potrafię coś przewidzieć.  Tutaj tak właśnie się stało. Rozumiem, że autorka chciała żeby wszystko dobrze się skończyło, ale trochę przesadziła. Za dużo rodzinnych tajemnic jak na jeden raz.

Podobieństwo Sary i pani Marii od początku jest mocno podkreślane przez autorkę. Oczywiście dowiadujemy się dlaczego są takie podobne i chwilowo przeżywamy grozę, że miłość jednak nie może się spełnić. I tu autorka „dorzuciła do pieca,” wymyśliła historię, która pozwoliła na rozkwit miłości bez żadnych konsekwencji. Może to dobrze, bo zwykle takie książki kończą się szczęśliwie. Jak dla mnie jednak trochę za dużo kombinacji.

Moja subiektywna ocena

Ogólnie Okruch to książka przyjemna w odbiorze i dość wciągająca.  Mamy tutaj spory wachlarz emocji. Od grozy i przemocy po wielką radość i szczęście. Tekst przeplatany jest notatkami pani Marii, co pozwoliło mi nie wkurzać się za mocno podczas czytania. Mogłam sobie jakoś to rozdzielić i wiedziałam gdzie kończę. Chyba nigdy nie przekonam się do treści bez rozdziałów lub widocznego podziału :).

Ta historia jest zupełnie inna niż poprzednie powieści pani Anny. Styl oczywiście podobny, ale bohaterowie i wydarzenia całkiem inne.

Moja ocena: 4/5. Kolejna recenzja: Piotr Modzelewski – Prokrastynacja. Odłóż odkładanie na zawsze

Zobacz mnie w mediach
Podziel się
FacebookEmailTwitter