Mój lipiec – podsumowanie miesiąca

Podziel się
FacebookGoogle+Email

Podsumowanie miesiąca to już tradycja na tym blogu. Zapraszam więc na kolejne. Teraz poczytacie o tym, co działo się u mnie w lipcu. Najpierw standardowo krótki filmik.

Jak minął mi lipiec?

Lipiec był dość szalony. Działo się dużo. Jak już mogliście przeczytać tutaj przez jakiś czas byłam większość czasu offline. I wyszło mi to na dobre. Nie ciągnie mnie teraz do siedzenia przy komputerze czy tv. Chyba, że na dworze jest taka temperatura jak ostatnio, non stop powyżej 30 stopni. Nie idzie wytrzymać. Wtedy (przynajmniej w moim przypadku) dobry film lub książka i obowiązkowo wentylator plus coś zimnego do picia.

Nad jeziorem nawet wieczorem są tłumy.

Ale dopiero wtedy jest znośna pogoda. Póki co nie zapowiadają żadnego ochłodzenia. I o ile ja lubię ciepełko tak ta temperatura przerasta nawet mnie.

Oprócz upałów lipiec ogólnie był udanym miesiącem. Dużo udało nam się zrealizować. Jeśli chodzi o moje osobiste plany to dwóch nie zrealizowałam.


Nie napisałam wpisów na bloga, bo po pierwsze miałam inne, ważniejsze rzeczy do ogarnięcia. Po drugie przez połowę czasu nie miałam internetu. Inna rzecz, której nie zrealizowałam to zorganizowanie przestrzeni do pracy. Nie mam teraz do tego odpowiednich warunków, staram się otaczać porządkiem i mieć w miarę ogarnięte otoczenie, ale nie mogę sobie pozwolić na organizację jednego miejsca, w którym będę pracowała. Mam nadzieję, że niedługo to się zmieni :).

Co poza tym?

W minionym miesiącu postawiłam na zadbanie o siebie. Kilka blogowych wpisów też to pokazuje :). Udało mi się zrealizować postanowienie, żeby codziennie ładnie się ubierać, mniej więcej połowę miesiąca spędziłam w sukienkach i ładnie pachniałam każdego dnia. Wyzwanie uważam za udane. Nie polegało na tym żeby chodzić tylko w sukienkach więc w inne dni ubierałam się ładnie, ale zakładając spodenki.

Plany czytelnicze niestety zostały daleko w tyle. Czytałam tyle ile mogłam, ale trafiłam teraz na książkę obszerną i długo ją czytam.

Z rzeczy przyjemniejszych udało się kilka razy pojechać nad wodę. Nad jezioro i nad morze. Były to krótkie, ale udane wyjazdy, które naładowały mnie energią na dalsze działania związane z pracą i rzeczami do ogarnięcia.

Udało się zorganizować spotkanie rodzinne w plenerze. Zjechała się cała rodzina i miło spędziliśmy czas na powietrzu.

Końcówka miesiąca niestety była dość smutna. Badam przyczyny, ale podejrzewam, że trafiliśmy na zatrutą karmę, która uśmierciła dwie świnki. Tylko świnka, która karmy nie jadła przeżyła.

Podsumowując

Lipiec minął bardzo przyjemnie i ciepło. Pogoda nas rozpieściła. Pomimo tego, że nie spędzałam na powietrzu zbyt wiele czasu uważam miesiąc za bardzo udany. Oby sierpień był podobny albo nawet lepszy.

Jak Wam minął lipiec?

POSTY W LIPCU

Zobacz mnie w mediach