Mój grudzień – podsumowanie miesiąca

Mam jeszcze kilka dni urlopu. Wykorzystuję go na podróże i zaległości w dokumentach firmowych. Wiem, że jak wrócę do pracy to mam dużo zadań do wykonania. Chociaż niektórzy nie potrafią uszanować mojego urlopu i ciągle dzwonią z pytaniami. Mam ochotę zablokować na ten czas telefon albo włączyć go w tryb samolotowy, ale chyba mam za miękką dupę i nie potrafię tak całkiem się odciąć. Chociaż przyznam, że pięć dni byłam całkowicie offline. I nawet mnie nie ciągnęło do przeglądania sieci. To zasługa zmęczenia.

Zobaczcie co robiłam w ostatnim miesiącu 2018 roku.

Ubierałam choinkę, byłam w zoo we Wrocławiu i jeździłam na nartach. Tak w skrócie wyglądał u mnie grudzień. Na urodziny byłam w restauracji i pierwszy raz w życiu jadłam risotto. Było bardzo dobre.

Co poza tym?

Święta spędziłam w gronie rodzinnym. Pierwszy raz miałam w domu tyle gości, że prawie zabrakło miejsca na usadzenie wszystkich, ale też pierwszy raz goście zjawili się spontanicznie i bez zapowiedzi. Ja lubię takie wizyty, ale nie zawsze jest to możliwe ze względu na pozostałą część rodziny. W tym wypadku na szczęście wszyscy byli zadowoleni.

Z planów na grudzień  nie zrealizowałam dwóch. Nie piłam kakao pod kocem i nie odbyłam długiego spaceru. Chociaż z tym drugim to można uznać za zaliczone. Przecież kilka dni spędziłam w całości na dworze i na śniegu, z tym, że zamiast spacerować jeździłam na nartach. Jak myślcie można to zaliczyć jako zrealizowane?

Moja strona z krokami w grudniu jest dość zróżnicowana, ale ogólnie patrząc chodziłam sporo. Zegarek nie zlicza jazdy na nartach i pływania. Są to same kroki. 

Spróbuję stworzyć wpis o moim nowym BuJo.

Blogowo oczywiście nie wypadłam najlepiej. mam pomysły na nowe wpisy, ale brakuje mi motywacji. Czas wolny wolę poświęcić na coś przyjemnego lub ewentualnie na coś, co przyniesie mi korzyści finansowe. Z blogowania nie zrezygnuję, ale dopóki nie osiągnę dodatkowego źródła dochodu to nie będę tu za często. Chyba, że faktycznie będę miała nadmiar wolnego czasu.

Czytelniczo średnio. Przeczytałam dwie książki. Udało mi się jednak obejrzeć kilka filmów i jeden serial. Obejrzałam film katastroficzny San Andreas. Reklama była dla mnie bardzo zachęcająca, ale nie zawiodłam się. Film Świąteczny w tym roku to Witaj Święty Mikołaju z serii W krzywym zwierciadle. Z filmów widziałam jeszcze Oszukane. Serial to Seria Niefortunnych Zdarzeń z Netflixa a pozostałe to bajki: Sing, Trolle i Hotel Transylvania 3.

To chyba wszystko, czym chciałabym się tutaj podzielić. Odnośnie planów na kolejny rok jeszcze nic nie piszę. Po urlopie, albo na jego koniec zastanowię się nad tym, co mnie czeka i co chciałabym zrealizować. Myślę. że o tym też będzie jakiś wpis.

Podsumowując

Rok 2018 był rokiem udanym. Były momenty lepsze i gorsze. Miałam dwumiesięczne chorobowe, ale później nie działo się raczej nic poważnego jeśli chodzi o zdrowie. Chociaż tamta „przygoda” ciągnie się dalej i prawdopodobnie zostanie ze mną na długo. Nie przeszkadza jednak w normalnym funkcjonowaniu, a ja nie jestem osobą, która stresuje się rzeczą, na którą nie do końca ma wpływ. To, że coś nie wygląda do końca estetycznie, ale jest wynikiem jakiegoś zdarzenia, nie powoduje u mnie frustracji i braku akceptacji. Akceptuję to co mam i do tego się dostosowuję. Nawet jeśli wygląda to nie do końca estetycznie i niektórym może przeszkadzać.

W Nowym Roku życzę sobie i Wam aby cieszyć się życiem i korzystać z niego w najlepszy dla nas sposób. Otaczajmy się ludźmi, którzy dają nam dobro i sprawiają, że jesteśmy szczęśliwi. Starajmy się unikać sytuacji stresujących i złych, a jeśli już są uczmy się je akceptować. Cieszmy się życiem. Tak zwyczajnie.

POSTY W GRUDNIU

 

Zobacz mnie w mediach
Podziel się
FacebookEmailTwitter