Ksiądz chodzi po kolędzie

Biały obrus, krzyżyk, świeczki i koperta z wiadomo czym. Tylko oczekiwanie kiedy zadzwonią do drzwi. Dzisiaj porozmawiamy o tym jak to jest z tą kolędą i ogólnie podejściem do kościoła.

Czym jest kościół?

Jestem katoliczką i chodzę do kościoła. Kościół to temat kontrowersyjny. Ja w każdym razie chodzę i wierzę. Może nie okazuje tej wiary jakoś bardzo mocno, ale chodzę do kościoła, bo mam taką potrzebę. Tymczasem dla wielu ludzi w dzisiejszym społeczeństwie kościół to tylko budynek i instytucja, która żeruje na naszych pieniądzach. Lekcje religii opłaca się z naszych podatków, a kościoły mają bogate, ładne  budynki w dobrych lokalizacjach. Niech sobie mają, nie interesuje mnie to za bardzo. Z religią w szkole może faktycznie możnaby coś pomyśleć, bo przecież nie każdy korzysta a miejsce w planie zajmuje. Lepiej prowadzić te lekcje na plebanii, bez niepotrzebnych komplikacji i marnowania czasu. Ale ja dzisiaj nie o tym chciałam pisać.

Jak ludzie się zachowują?

Mieszkam na osiedlu, gdzie większość sąsiadów to młode małżeństwa z dziećmi. Na wsi jest kościół, gdzie są dwie msze w niedzielę. Wieś nie jest duża, dużo osób się zna. Ale. Od kiedy chodzę do tego naszego kościoła, nie spotkałam tam jeszcze nikogo z sąsiadów. Jest prawdopodobieństwo, że chodzą na wcześniejszą mszę niż ja. Śmiem jednak zakładać, że raczej nie chodzą. Jak przyszło co do wizyty księdza po kolędzie, okazało się, że spory odsetek sąsiadów wpuścił księdza. I to mnie właśnie zastanawia. Takie podejście, że wpuszczę księdza, bo przecież mam dzieci i będę wysyłać je do Komunii.

Piszę to z mojego punktu widzenia i z informacji, które posiadam, bo znam ludzi, którzy właśnie tak robią. Do kościoła nie chodzą, bo szkoda czasu, ale jak dziecko jest w odpowiedniej klasie i czas żeby przyjęło komunie to zaczynają pojawiać się na mszach. I wcale nie dziwie się księdzu, który powiedział dziewczynie, że  nie zapisze jej jako kandydatki do bierzmowania. Może tłumaczenie, że nie widział jej nigdy w kościele (na wsi, gdzie wszyscy się znają) nie do końca było poprawne, ale dziewczyna faktycznie do kościoła nie chodziła. A że bierzmowanie potrzebne, bo chciałaby być Matką Chrzestną to wypadało się zapisać. Podobnie jest z komunią dla dziecka. Wszyscy mają, rodzice nie wyparli się wiary, więc zapisują dziecko. Co z tego, że nie uczą go tej wiary i nie dają dobrego przykładu. Raz w roku wpuszczą księdza do domu, na święta pójdą do kościoła, bo tak wypada. A komunia to tylko prezenty dla dziecka i wydatek dla rodziców.

To co z ta kolędą?

A ksiądz wczoraj przyszedł, zapisał całe osiedle na listę parafian. Pewnie nic z tym nie zrobi, ale będzie miał na liście i jak ktoś przyjdzie „za potrzebą” to skojarzy czy widział go kiedyś na mszy. Może to egoistyczne, ale uważam, że powinien wtedy powiedzieć, że nie udzieli sakramentu.

Nie miałabym sumienia tak postępować. Skoro nie interesuje mnie to co kościół ma do przekazania, to nie biorę nic. A jeśli już coś biorę to świadomie i nie z poczucia, że tak wypada. Nie chcę nikogo oceniać. chce tylko przedstawić mój punkt widzenia. Być może moje rozumowanie jest błędne.

 

Co o tym myślicie?

 

 

Zobacz mnie w mediach
Podziel się
FacebookGoogle+EmailTwitter