Jak nie być naiwnym?

Podziel się
FacebookGoogle+Email

Naiwność – co to takiego?

Zbytnia prostota, szczerość i łatwowierność

to definicja naiwności według słownika języka polskiego. Są to jednocześnie słowa, które idealnie opisują moją osobę.

Szczerość – nie potrafię kłamać. Jeśli już próbuję to łatwo mnie rozszyfrować i domyślić się, że kłamię. Uważam, że najgorsza prawda jest lepsza niż najlepsze kłamstwo, które i tak prędzej czy później wyjdzie na jaw. Staram się zawsze mówić prawdę, ewentualnie nie mówić nic jeśli coś miałoby być kłamstwem.

Zbytnia prostota – często uważam, że wszystko jest proste i łatwe a ludzie sami sobie niektóre rzeczy komplikują.

Łatwowierność – często wierzę we wszystko co słyszę. łatwo mnie „omotać.” Można mi wcisnąć praktycznie wszystko. Myślę, że to też wiąże się z tym, że ciężko mi jest odmawiać. Chociaż tego już się uczę i idzie mi coraz lepiej. (Myślałam, że już o tym pisałam, ale w temacie znalazłam tylko jeden z moich wpisów – ten –  chyba, że jest coś w którymś tekście, ale ja nie pamiętam. Chyba czas zrobić przegląd postów i część z nich zaktualizować).

W ostatnim czasie dwa razy dałam się wykorzystać przez naiwność właśnie. W jednym przypadku wyszłam na oszustkę a w drugim nie dostałam wynagrodzenia. Wyglądałam podobnie jak Pani ze zdjęcia kiedy dotarło do mnie, że tak łatwo dałam się nabrać.  Teraz już jestem mądrzejsza i mam kilka wskazówek, co robić żeby nie dać się nabrać i nie zostać na lodzie.

Po pierwsze

Jeśli nawiązujesz współpracę z kimś kogo nie znasz zabezpiecz się. Sprawdź osobę lub firmę, poczytaj opinie w internecie. Kiedy coś Cię zaniepokoi powiedz o tym tej osobie/firmie. Daj do zrozumienia, że nie tak łatwo Cię oszukać i że sprawdzasz informacje o swoich kontrahentach zanim podejmiesz się współpracy. Jeśli Twoje wątpliwości zostaną rozwiane i osoba/firma wybrnie z tego jakoś sensownie myślę, że możesz podpisywać umowę. Ale ostrzegam, sprawdź dokładnie. Szczególnie jeśli chodzi o Twoje zarobki.

Po drugie

Wszystkie ustalenia miej najlepiej w wersji elektronicznej, w formie pisemnej na skrzynce mailowej. Później łatwiej jest komukolwiek coś udowodnić, a drugiej stronie gorzej jest wyprzeć się, że ona tego nie powiedziała. Wszystko jest potwierdzone na piśmie. Sprawdza się to w każdej branży. Miałam już takie przypadki wielokrotnie i wielokrotnie każdy spór dało się wyjaśnić przedstawiając historię korespondencji.

Po trzecie

Nie wysyłaj nigdy zlecenia w całości jeśli współpracujesz z kimś pierwszy raz (tym bardziej jeśli kogoś nie sprawdziłeś wcześniej – patrz akapit po pierwsze). Nie z każdym podpisuje się umowę. Niektóre prace uzgadnia się telefonicznie lub mailowo. Jeśli kogoś nie znasz, nie wysyłaj mu nigdy całości pracy zanim nie dostaniesz chociaż zaliczki.  Możesz nie zobaczyć należnych sobie pieniędzy a Twoja praca zostanie wykorzystana we właściwy sposób. Przy znajomych też zalecałabym ostrożność. Może być różnie.

Zaufanie obcej osobie to jest naiwność stopnia setnego. Zaufasz komuś i dopóki nie skończysz swojej pracy dla niego będzie odpisywał na maile i nie będzie żadnego problemu z kontaktem. Kiedy wyślesz gotowe zlecenie możesz sobie dzwonić, pisać i nie wiem co tam jeszcze, ale istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że zostaniesz olany. I ktoś pod nosem będzie się śmiał, że trafił na takiego naiwniaka, który napisał mu coś za darmo.

Co zyskujesz?

Kiedy nie zastosujesz się do powyższych wskazówek zyskujesz przede wszystkim doświadczenie na własnej skórze. Ponadto zyskujesz trochę zmarnowanego czasu i pracę za darmo, można powiedzieć wolontariat z wyboru, ale raczej nie bardzo dla Ciebie satysfakcjonujący.

Możesz uniknąć nieprzyjemnych sytuacji, mieć spokojne i czyste sumienie jeśli zastosujesz się do moich wskazówek. Uwierz mi, sprawdziłam na własnej skórze, że warto je stosować. A wolontariatem wtedy możesz zająć się z własnego wyboru i przy okazji pomóc jakoś potrzebującym.

 

To jak będziesz ostrożny przy nawiązywaniu współpracy biznesowej? Może masz jeszcze jakieś inne cenne wskazówki w tym temacie?

Zobacz mnie w mediach