#CZYTAJNIK# cz. 71 Charlotte Link – Nieproszony gość

Charlotte Link – Nieproszony gość

źródło: www.lubimyczytac.pl

Wydawnictwo: Sonia Draga,2014

Liczba stron: 419

Tłumaczenie: Dariusz Guzik

 

Jeszcze przed urlopem wstawiam kolejna recenzję. Tak dla rozluźnienia po Świętach. Niewiele czytam kryminałów, ale kiedy kupowałam mój czytnik było tam kilka książek. Nie wiedziałam co wybrać, chciałam trochę odetchnąć od romansideł i padło na ten tytuł. Czy mi się podobał? Czytajcie dalej to się dowiecie.

Moje wrażenia po przeczytaniu książki

Cóż tu dużo mówić. Podobała mi się. Pierwsze strony opowiadają o tajemniczym morderstwie, ale dalej wydawało mi się, że czytam powieść przygodową. Dopiero po jakimś czasie fakty zaczęły się łączyć i stworzyły powieść sensacyjną z morderstwem w tle.

Powieść zaczyna się od morderstwa na starszym małżeństwie. Nikt ich nie zna, nikt nawet nie wie, że nie żyją. Dopiero po kilku dniach zostają odnalezieni we własnym domu. Widok jest przerażający. Lenowscy jednak nie mają żadnych krewnych, którzy mogliby cokolwiek powiedzieć i pomóc w śledztwie.

Młode małżeństwo podróżuje stopem i nic nie wskazuje na to, że będą mieli cokolwiek wspólnego z tajemniczym morderstwem. Podczas podróży trafiają do pewnego miasteczka, w którym ugościła ich nijaka Rebecka Brandt, była szefowa niemieckiej organizacji Kinderruf. Inga praktycznie nic nie wie o swoim mężu. Ufa mu bezgranicznie, przystaje na jego szalone pomysły. Do czasu aż Marius tajemniczo znika zostawiając ją pobitą i obolałą. Wszyscy myślą, że chłopak zginął, ale Inga w głębi duszy ma nadzieję, że jednak żyje. Nie myli się. Tyle tylko, że Marius, który równie nagle wraca, jest zupełnie innym człowiekiem. Dopiero wtedy dziewczyna poznaje jego przeszłość i dowiaduje się kogo wzięła sobie za męża.

W tym samym czasie czytamy o kobietach, które dostawały tajemnicze listy z pogróżkami. Wszystkie były związane ze sobą jednym – łączyła je praca w opiece społecznej. Było to dawno temu i każda z nich praktycznie już o tym zapomniała. Wszystko jednak wskazuje na to, że są one w niebezpieczeństwie, a człowiek, który je prześladuje nie dawno zabił starszych Państwa.

Nie wiem jak wszystko się skończy, bo mam do przeczytania jeszcze kilkanaście stron, ale doczytam to dzisiaj wieczorem, a chciałabym przed wyjazdem opublikować recenzję. Zrobię edycje i dopiszę coś po skończeniu. Mam nadzieję, że wszystkie imiona zapisałam dobrze. Jak podczas czytania odkryję, że jednak nie to poprawię.

Po skończeniu

EDYCJA: zakończenie bardzo zaskakujące, przynajmniej dla mnie. Nie zdradzę, bo będzie mniejsza przyjemność z czytania. Powiem tylko, że zabojca to człowiek, o którym tutaj nawet nie wspomniałam. Wydawał się tak mało istotny. Nie mniej jednak młode małżeństwo nie przetrwało tej próby.

Moja subiektywna ocena

Książka zaczyna się niepozornie, przez kilka pierwszych rozdziałów jest zwykłą opowiastką o stopowiczach, o sąsiedzkich kłótniach i kobiecie, która po śmierci męża popadła w depresję. Kiedy śledztwo w sprawie morderstwa łączy ze sobą fakty i postacie, wszystko staje się spójne i jasne.

Powieść przyjemna, bez drastycznych scen, chociaż śmierć bohaterów nie była raczej przyjemna, ale opis nie był zbyt drastyczny. Pomiędzy tymi złymi wydarzeniami jest dużo dobrych i właściwie nie do końca czuję ten sensacyjny klimat. Nie mam porównania z innymi thrillerami, ale ten mi się podobał.

Moja ocena: 4/5. Kolejna recenzja: Jeszcze nie wiem co wybiorę do czytania. Magdalena Kordel – Okno z widokiem

 

Zobacz mnie w mediach
Podziel się
FacebookGoogle+EmailTwitter