#CZYTAJNIK# cz. 70 Marta Matulewicz – Singielka w Londynie. Stare miłości i nowe rozterki

Marta Matulewicz – Singielka w Londynie

 

źródło: www.lubimyczytac.pl

Wydawnictwo: Lira, 2018

Liczba stron: 304

Muszę się przyznać, że popełniłam gafe. Marta Matulewicz zadebiutowała inną książką. Przygody singielki to jej druga powieść.

Druga część przygód zwariowanej Ewy. Pierwsza część urywa się w pewnym momencie po to, aby w drugiej części autorka, a właściwie sama bohaterka. kontynuując opowieść wytłumaczyła nam co się stało. Zaskakujące zakończenie ma tutaj swoje rozwinięcie i prowadzi nas dalej do kolejnych przygód Ewy. Tym razem jednak nie są one takie piękne i kolorowe. Dziewczyna doświadcza czegoś, czego nie spodziewała się po obietnicach swojego chłopaka. Nie do końca potrafi sobie z tym poradzić, ale brnie dalej przez życie odnosząc sukcesy przynajmniej na polu zawodowym.

Moje wrażenia po przeczytaniu książki

W tej części autorka prezentuje nam Ewę już jako bardziej opanowaną i mniej zakręconą osobę. Bohaterka jest bardziej rozważna i jej zachowanie zdaje się być bardziej poważne. Zdarzają się oczywiście śmieszne momenty. Bez tego nie byłoby tej powieści. Pani Marta kreuje tutaj „singielkę” jako osobę bardziej statyczną, która doskonale radzi sobie w pokonywaniu trudności jakie los rzuca jej pod nogi. Zakończenie jednak kolejny raz jest zaskakujące i powoduje,  że czytelnik czeka na więcej.

Wrażenia mam podobne jak w poprzedniej części. Książka jest pisana tym samym stylem, utrzymuje się na tym samym poziomie. Równie dobrze można było połączyć je razem i stworzyć jedną, ale za to grubaśną powieść. Myślę. że podzielenie tego na dwie części to dobre rozwiązanie. jedyne co mi przeszkadzało, a nie wspomniałam o tym w poprzedniej recenzji, to to że  nie ma podziału na rozdziały. zdecydowanie bardziej wolę czytać takie książki. Mam przynajmniej jakiś punkt odniesienia do miejsca, w którym skończyłam. Tutaj cały tekst zlewa się w jedną całość. Chociaż nie wiem jak jest w wersji papierowej, bo czytałam na czytniku dzięki Legimi.

Moja subiektywna ocena

Nie odkryję tutaj Ameryki jeśli powiem, że mogłabym skopiować tą treść z poprzedniej recenzji. Moim zdaniem ta część historii o Ewie niczym nie różniła się od poprzedniej. Poza przygodami oczywiście. Nie będę się więc rozwodzić. Powiem tylko, że jeśli pierwsza część wam się podobała to tą też nie będziecie zawiedzeni.

Moja ocena: 4/5. Kolejna recenzja:

Zobacz mnie w mediach
Podziel się
FacebookGoogle+EmailTwitter