#CZYTAJNIK# cz. 61 Anna Rybkowska – Nell

Anna Rybkowska – Nell

źródło: www.lubimyczytac.pl
Wydawnictwo: Red Horse, 2009
Liczba stron: 775

Pierwsza książka Pani Anny, którą czytałam nie przypadła mi do gustu. Skusiłam się na jej przeczytanie, ponieważ koleżanka poleciła mi właśnie Nell, ale niestety nie mogłam jej nigdzie dorwać, więc przeczytałam tamtą.

Nell jednak bardziej przypadła mi do gustu. Dla mnie to taka polska wersja Greya. Dojrzała kobieta jest rozdarta uczuciowo i podejmuje jedną decyzję, która wpływa znacząco na jej  życie psychiczne. Między stronami czytamy opisy scen miłosnych i pożądania między dwojgiem kochanków.

Pierwsze strony sugerowały, że będzie to książka o życiu zwyczajnej, polskiej rodziny. Jednak dalsza część powieści pokazała, że nie. Autorka wymyśliła postać, która podejmując decyzję o odejściu od rodziny zmaga się przez długi czas z wyrzutami sumienia i rozdarciem psychicznym. Żądza miłości i pożądanie daje jedna o sobie znać i nakazuje jej trwać przy tej decyzji przez dług czas. 

Moje wrażenia po przeczytaniu książki

Autorka bawi się tutaj uczuciami. Kobiety, dwojga (czy tak to się pisze poprawnie?)mężczyzn oraz dzieci. Kobietę stawia przed trudnym wyborem i postanawia tak ją wykreować żeby poszła za głosem serca i zostawiła rodzinę. W jednym z mężczyzn buduje pożądanie, zazdrość i opętanie. Drugiego kreuje na człowieka spokojnego, który nie za wiele ma do powiedzenia i potulnie przyjmuje wszystkie fakty takimi jakie są.

Powieść jest grą emocji. Przewijają się tutaj różne emocje od tych pozytywnych przez te gorsze aż po te skrajne, myśli samobójcze. W ostateczności jednak wszystko kończy się szczęśliwie. Jeden mężczyzna idzie w zapomnienie, a drugi zapomina, że coś się stało.

Moja subiektywna ocena

Dość nietypowa historia i trochę zbyt szczęśliwie zakończona. Może inne części pokazują coś więcej, ale tutaj minus jest taki, że kobieta, która odeszła nagle wraca i wszystko jest jak dawniej. Tak, jak gdyby nigdy nic się nie stało. Fabuła momentami jest dość nudna, powtarzają się jakieś stałe elementy, w zmienionej scenerii i towarzystwie. Dodatkowo bardzo długa, prawie 800 stron czytania.

Nie jest zła, postaram się przeczytać kolejne części, ale nie porwała mnie tak jak niektóre książki.Moja Moja ocena: 3,5/5. Kolejna recenzja: Estelle Maskame – Czy wspomniałam, że Cię kocham

Zobacz mnie w mediach
Podziel się
FacebookGoogle+EmailTwitter