#PODRÓŻNIK# cz. 23 Chorwacja – Półwysep Peljesac co zwiedzać

Ostatnio we wpisie z tej kategorii pisałam jak szukać tanich biletów. I miałam okazję ostatnio skorzystać z własnych metod. Znalazłam tanie bilety do Dubrownika i tym sposobem tydzień po majówce spędziłam w Chorwacji.

Przed wylotem oglądałam jakieś filmiki i zdjęcia żeby zobaczyć jak tam jest. Wszyscy mówią, że Chorwacja jest taka piękna. Nie mylą się. Niestety to nie oddało tego klimatu. Tego nie da się zobaczyć na zdjęciu. Na żywo wszystko wygląda zupełnie inaczej. Pięknie.

Nasze lokum znajdowało się w miejscowości Orebic, na półwyspie Plejsac. Jakieś 120 km od Dubrownika. To wybrzeże Dalmatyńskie. Przylecieliśmy w deszcz i niezbyt ładną pogodę, ale zanim się ogarnęliśmy (bagaże, samochód i dojazd do noclegu) pogoda się poprawiła. Tutaj link do miejsca, w którym nocowaliśmy. Polecam z czystym sumieniem. Nie ma do czego się przyczepić. Szum morza i kawa na tarasie to zwieńczenie wszystkiego.

Minusem może być tylko to, że dość daleko jest do każdego miejsca, które chcieliśmy zwiedzać. Ale wakacje (Chorwacja i inne kraje) bez samochodu to w dzisiejszych czasach duże utrudnienie. Wypożyczanie samochodów to must have każdej wyprawy.

Sam półwysep ma około 66 km długości i 7 km szerokości. Drogi są tak skonstruowane, że z jednej strony jest morze, a tuż za szybą po drugiej stronie auta prawie można dotknąć góry. No cudnie po prostu. Tego nie da się opisać słowami.

Co zwiedzać?

Nasze zwiedzanie zaczęliśmy od „małego muru chińskiego”, czyli murów miejskich w Ston. Wspinasz się, za chwilę schodzisz w dół po najdłuższych murach obronnych w Europie. Z góry widać rozległe wody i góry, które są charakterystyczne dla tej okolicy.

chorwacja

chorwacja

W Ston znajdują się solanki oraz znane hodowle ostryg.

Kolejny punkt naszej wycieczki to Arterium w Trstenik. Ponoć jeden z bardziej znanych i polecanych do odwiedzania ogrodów botanicznych w tym rejonie. Oczywiście poszliśmy, ale moim zdaniem nie ma sensu tam jechać. Miejscowi nie mogą nic tam robić, wszystko rośnie tak jak chce. Oprócz fontanny Neptuna i dużego platana (poza teretorium, za które trzeba płacić) nie ma tam nic ciekawego.

chorwacja

Mieliśmy jeszcze wspiąć się na górę świętego Eliasza, znaleźliśmy wjazd na parking, z którego miało być 40 minut drogi na szczyt, ale szlabany były zamknięte. Było dość późno to nie chcieliśmy ryzykować. Wieczorem sprawdziliśmy, popytaliśmy miejscowych i dobrze trafiliśmy, ale trzeba wspinać się od szlabanu.

Dzień drugi

Kolejny dzień rozpoczęliśmy od popłynięcia na wyspę Korcula, którą widzieliśmy z okna naszego domku. Mieliśmy taki luksus, że „taxi wodne” przypłynęło po nas pod sam nos. Wystarczyło tylko zejść po schodach.

Widok z morza na nasz ośrodek

Na zdjęciu widok z morza na Orebic. Na wyspie chwilę połaziliśmy. Można tam kupić gabki z koralowca. Nigdzie indziej takich nie widzieliśmy. Popłynęliśmy jeszcze do zakonu Franciszkanów (też nam polecono!), który jest zamknięty. Franciszkanie już dawno stamtąd uciekli.

chorwacja

Spotkaliśmy tam tylko jelonki. Okazało się, że to bezludna wyspa. Pomoczyliśmy nogi w morzu i wróciliśmy na ląd. Tym razem udało nam się wspiąć na górę. Nie na sam szczyt (znowu błędne informacje!), bo od dołu idzie się godzinę do parkingu, potem 40 minut na polanę z końmi (oczywiście już ich nie było jak weszliśmy) i dopiero potem jeszcze jakie s 2 godziny na szczyt.

chorwacja

Dzień trzeci

Kolejny dzień to Dubrownik. Tam byliśmy tylko na starym mieście, ale chyba to jeden z lepszych wyborów, bo z góry widać całą okolicę. Można wejść na twierdzę, można wjechać na punkt widokowy gondolą lub samochodem. Pogoda niestety nie była najlepsza. Gondola była zamknięta, po murkach nie chciało nam się już chodzić a samochód kosztował zbyt wiele. Biorąc pod uwagę ryzyko nie zobaczenia niczego ze względu na pogodę nie wjechaliśmy nigdzie. A widoki i tak mieliśmy ładne.

chorwacja

Dzień czwarty

Na ostatni dzień wybraliśmy wycieczkę do Czarnogóry. Biorąc pod uwagę roślinność i ukształtowanie terenu nie umywa się do Chorwacji. Jest na co popatrzeć, ale nie zachwyciła mnie jakoś specjalnie.

Sporo czasu spędziliśmy w podróży, a zwiedzania było na dwie godziny. Myślę, że mimo wszystko było warto.

Przez cztery dni zwiedziliśmy dość dużo. Zabrakło czasu na Bośnię i Hercegowinę, ale mam nadzieję, że innym razem uda się odwiedzić tamte strony.

Co jeść i pić?

Jeść najlepiej jak najwięcej owoców morza. To są ich specjały. Nie spotkaliśmy innego regionalnego dania. Polecają ryby i inne morskie zwierzęta do jedzenia. Warto jeść chleb z oliwą z oliwek. Oliwki to dzikie drzewa, mają ich mnóstwo.

Do picia koniecznie spróbujecie regionalnego wina. Winiarnie są tam na każdym kroku. Wino dla siebie i dla rodziny polecam kupić w winiarni Matusko. Pani dodatkowo oprowadzi Was po swojej winiarni w środku.

Popularny, mocniejszy napój alkoholowy to Rakija. Również polecam spróbować.

Obsługa w restauracjach jest bardzo miła, ceny nie są wygórowane (chyba, że wzrastają na sezon).

Chorwacja – moje wrażenia

Chorwacja to piękny kraj. Niestety wiele atrakcji czy restauracji poza sezonem jest pozamykane. W niektórych przypadkach nie mieliśmy za dużego wyboru. Mimo wszystko bardzo polecam. Polecam też wziąć ze sobą jakieś ciepła ubrania. Pogoda w tamtej okolicy zmienia się bardzo często. Warto mieć coś ciepłego i coś cienkiego. My woziliśmy ze sobą w bagażniku codziennie ubrania na zmianę. Wiele razy się przydały. Zostawiam jeszcze kilka zdjęć.

chorwacja

chorwacja

chorwacja

Ten kolor wody… Koniecznie tam pojedźcie jeśli wybieracie się na urlop. Chorwacja jest super. I dajcie znać czy Wam się podobało.

Zobacz mnie w mediach
Podziel się
FacebookEmailTwitter