Chorobowe na działalności

Chorobowe oznacza czasową niezdolność do pracy. Nie ma problemu jeśli pracujesz u kogoś i trafisz do szpitala albo z jakiegoś innego powodu nie możesz chodzić do pracy. Ale co kiedy masz własną firmę? Jeśli masz pracowników którzy na ciebie pracują to pół biedy. Gorzej kiedy sam sobie jesteś szefem i jak nie pracujesz to nie zarabiasz. Wiadomo, że wtedy dbasz o to żeby ten okres był jak najkrótszy albo żeby nie brać zwolnienia jeśli faktycznie nie ma takiej potrzeby.

Dzisiejszy wpis będzie o tym, jak poradzić sobie na chorobowym kiedy ma się dodatkowo umowę o pracę i czy takie chorobowe jest opłacalne.

Czym jest chorobowe?

Jest to nic innego jak zwolnienie lekarskie, na którym lekarz podaje powód czasowej niezdolności do pracy. Popularnie zwane L4. Może trwać dzień, dwa, miesiąc lub nawet dłuższy okres. Zależy od tego co nam dolega. Ja sama po operacji na wyrostek byłam na zwolnieniu 2 miesiące!

Choroba nie wybiera i nie pozwala nam decydować kiedy ma przyjść akurat na nas. Możemy oczywiście ustrzegać się różnymi metodami i dbając o siebie osiągnąć odpowiednią odporność, która nie pozwoli nam na zarażanie się na każdym kroku. Ale kiedy już zachorujemy to warto jednak swoje odleżeć i zostać te kilka dni w domu. Nawet jeśli pracodawca kręci nosem i nie jest skory do przyjmowania zwolnień. Ja nigdy nie miałam z tym problemu, jeśli jestem chora, zostaję w domu. Teraz mam trochę lepiej, bo sporą część pracy mogę wykonywać z domu nawet leżąc pod kołdrą.

Chorobowe na działalności

Jak już wspomniałam w większości przypadków jeśli masz małą firmę jednoosobową to raczej ustrzegasz się zwolnień i pracujesz mimo choroby. Za coś trzeba przecież płacić te składki. Ale jeśli masz możliwość wzięcia zwolnienia to myślę, że w dzisiejszych zabieganych czasach warto skorzystać. Jeśli masz zewnętrzną księgowość i nie ponosisz z tego tytułu dodatkowych kosztów to przynajmniej odpoczniesz.

W moim przypadku jednak wystąpiły małe komplikacje.

Poprzednie chorobowe miałam spokojne. Dostawałam pieniądze od pracodawcy i nie musiałam się martwić, że nie zarobię. Firma zarabia swoje, bo mam to szczęście, że mam pracownika. Więc spokojnie sobie odpoczywałam. Teraz mam podobnie. Mogę sobie odpoczywać a pieniądze przyjdą najpierw od pracodawcy, a potem z ZUSu. Jest jednak jeden mały problem.

Sama prowadzę kadry i księgowość. I nie mogę będąc na chorobowym sporządzać i wysyłać dokumentów firmowych ani e-maili. E-maile to najmniejszy problem, bo zawsze może to zrobić pracownik. A co z resztą?

Co trzeba zrobić?

W przypadku takim jak mój (czyli kiedy nie masz zewnętrznej firmy, która ogarnia papiery) musisz zlecić wszystko pracownikowi. I nadać mu odpowiednie upoważnienia. Na szczęście większość z nich można załatwić telefonicznie lub przez internet.

Pierwsze co to dałam pracownikowi dostęp do konta firmowego w celu obsługi rachunku i systemu księgowego. Dwa telefony i załatwione. Kurier przyjechał z papierami do podpisania, hasło i identyfikator przyszły na telefon i gotowe.

Po drugie musiałam upoważnić pracownika do załatwiania spraw w ZUSie i wysyłania deklaracji rozliczeniowych. To też można zrobić internetowo przez portal PUE. Pod warunkiem, że obie strony mają tam konto. W moim przypadku nie obyło się bez wizyty w siedzibie ZUS, ponieważ pracownik nie miał konta a założenie przez internet jakoś się nie powiodło (nie przyszło potwierdzenie na e-mail). Poza tym przy zakładaniu takiego konta osoba i tak musi iść do ZUSu żeby potwierdzić swoją tożsamość. A na miejscu można od razu złożyć upoważnienie i mamy pewność, że będzie dobre i pozwoli na załatwianie wszystkich niezbędnych spraw.

I tym sposobem mogę odpoczywać (a przydaje się, bo mdłości męczą).

Oczywiście jeśli nie macie zaufania do pracownika równie dobrze możecie upoważnić małżonka lub kogoś innego z rodziny. Myślę, że nie będzie to problemem.

Mam nadzieję, że wyniesiecie coś ciekawego z tego wpisu. Mimo wszystko życzę żeby chorób i zwolnień było u was jak najmniej.

 

Zobacz mnie w mediach
Podziel się
FacebookEmailTwitter