Anna Rybkowska – Jednym tchem, #CZYTAJNIK# cz. 86

Anna Rybkowska – Jednym tchemjednym tchem

Wydawnictwo: Lucky, 2011

Liczba stron: 464

 

Moje wrażenia po lekturze

Pierwsza część nie porwała mnie jakoś specjalnie, ale powiedzmy, że była znośna. Zobaczcie (przeczytajcie) sami. Natomiast Jednym tchem  to dwa słowa, które wskazywałyby na jakiś gorący romans, jakieś sceny łóżkowe gdzie kochankowie nie mają opamiętania. Jednak jestem rozczarowana.

Raz czytamy o Williamie, za chwilę o Nell, która jest w Polsce, a jeszcze potem o Nell i Williamie razem. Pomieszane to wszystko i nie umiałam się połapać. Tak jakby autorka przeskakiwała w czasie. Najbardziej podobały mi się fragmenty kiedy Natalia była w Polsce. Są najbardziej zrozumiałe. Reszta to jakiś armagedon. Flaki z olejem. Nawet nie potrafię opisać o czym jest ta książka.

Jakieś problemy wewnętrzne Williama, jego zawirowania miłosne i nękanie przez Miriam Bastet i wieczna tęsknota za Natalią. Jak opętany nie potrafi normalnie funkcjonować. Jest w stanie nawet uśmiercić siebie i ją żeby tylko była obok niego.

Moja subiektywna ocena

Porażka! Ledwie przebrnęłam przez całą treść. Jedyne co mi się podobało to zakończenie. Coś tam się działo.  Zaskoczyło mnie, bo już myślałam, że skończy się dobrze. 

Czytało się źle, kilka razy miałam ochot zamknąć książkę i nie wrócić do czytania, ale zmobilizowałam się. Z jednej strony cieszę się, że dobrnęłam do końca (nie lubię zostawiać niedokończonych książek), ale z drugiej mogłabym ten czas wykorzystać na jakąś bardziej wartościową lekturę. Raczej nie sięgnę po kolejną część.

Moja ocena: 2,5/5.

Kolejna recenzja: Samantha Young – Wbrew zasadom

Zobacz mnie w mediach
Podziel się
FacebookEmailTwitter